W ryckiej policji obecnie pracuje ich tylko dwóch. Jednym z nich jest Kazimierz Stefanek. Za sobą ma już 27 lat pracy w policji. W 2009 roku został odznaczony Srebrnym Medalem za długoletnią pracę w policji. Na stanowisku technika kryminalistyki pracuje już prawie ćwierć wieku. Po przyjściu do policji zaczął pracę w wydziale kryminalnym, później komendant namówił go, by został technikiem kryminalistyki.
- Przez 8 lat pracowałem sam na tym stanowisku. Było to bardzo trudne i żałowałem, że zostałem technikiem. 24 godziny było za mało, żeby obsłużyć wszystkie zdarzenia - wspomina Stefanek. Przełożeni zorientowali się, że tak dalej być nie może i znalazł się drugi etat. Ilość zdarzeń jednak dalej rosła i te dwa etaty również okazały się za mało. Pracę rozpoczął trzeci technik. Od ponad roku ryccy technicy "obsługują" również powiat puławski, w zamian na nasz teren przyjeżdżają technicy z Puław. W sumie obydwa powiaty obsługuje teraz 8 techników kryminalistyki.
Pomocna telewizja
Największą wiedzę technicy zdobywają na specjalistycznych kursach, organizowanych przez Laboratorium Kryminalistyki. To jednak za mało, żeby opanować pełną wiedzę i być dobrym technikiem kryminalistyki. - Nie da rady po zakończeniu kursu siąść i powiedzieć, że więcej się nie uczę - stwierdza Kaźmierz Stefanek. Można to robić na różne sposoby. Trzeba dużo czytać i... oglądać. - Ja sporo korzystam z programów Discovery - przyznaje nasz rozmówca. Warto też zaglądać do specjalistycznego czasopisma "Problemy kryminalistyki". - Ale przede wszystkim podczas pracy trzeba mieć umysł otwarty. Nie da się wykonać oględzin w sposób szablonowy. Trzeba cały czas myśleć jak przestępca i iść jego tropem na miejscu zdarzenia - podkreśla pan Kazimierz.
"Królują" wypadki
Na początku pracy Stefanka na stanowisku technika kryminalistyki najwięcej zdarzeń dotyczyło kradzieży z włamaniem. Teraz najwięcej pracy jest przy wypadkach drogowych. Pracy przy nich jest naprawdę sporo. Sprawcy nie zawsze chętnie przyznają się do spowodowania wypadku, a zwłaszcza ci nietrzeźwi. Technicy policyjni muszą ustalić, który z uczestników wypadku, jeżeli było ich więcej, siedział za kierownicą. Jak się okazuje wcale nie jest to takie trudne. - Każde kłamstwo ma krótkie nogi - oznajmia technik.
Kryminalistyka nieustannie rozwija się i technikom przybywa metod, które w swojej pracy wykorzystują, a dzięki temu są skuteczniejsi, a sprawcy nie mogą czuć się bezkarnie.
Odciski, zapachy, genetyka
Podstawową i najstarszą metodą pracy każdego technika jest daktyloskopia, czyli zabezpieczenie śladów linii papilarnych palców dłoni. - W tej chwili policja ma szeroki wachlarz badań i dużo lepsze możliwości niż wtedy, kiedy wstępowałem do policji. Linie papilarne to było wszystko, co można było zebrać - wspomina rozmówca. Skóra wydziela substancje potowo-tłuszczowe, które zostawiają ślady na podłożu, tzw. odciski palców. Na miejscu przestępstwa za pomocą różnych środków chemicznych, proszków i aerozoli technik policyjny ujawnia je, zabezpiecza na folii i archiwizuje w AFIS-ie (ogólnopolski system archiwizowania odcisków palców). Wszystko wskazuje na to, że daktyloskopia na długo jeszcze pozostanie dobrym narzędziem przy ściganiu przestępców. - To był najprostszy sposób ustalenia sprawców i przez lata mojej pracy dzięki niemu "wpadło" najwięcej osób, i tak będzie jeszcze przez wiele lat - stwierdza nasz bohater. - Nawet w rękawiczkach sprawca nie może czuć się bezkarnie, bo te też posiadają swoją odpowiednią strukturę.
W sukurs daktyloskopii idą jeszcze inne metody kryminalistyczne. Warto tu wspomnieć choćby o osmologii. Która jest jedną z najtańszych metod zabezpieczania śladów zapachowych z miejsca zdarzenia, ale bardzo skuteczną. Ślady pobiera się na pochłaniacze, które następnie wędrują do sterylnych słoików i wysyła się do laboratorium. Takie same ślady pobiera się od podejrzanych o dokonanie przestępstwa. Porównaniem zapachów zajmują się już specjalnie wyszkolone... psy. - Praktycznie nie ma możliwości, żeby pies się pomylił. Jest całkowicie neutralny w swojej pracy - mówi Kaźmierz Stefanek. Gdyby tego było mało, pozostaje jeszcze do dyspozycji techników traseologia (metoda polegająca na zabezpieczeniu śladów obuwia, opon pojazdów), mechanoskopia (metoda polegająca na zabezpieczeniu śladów narzędzi użytych do przestępstwa) oraz biologia.
- Biologia będzie przyszłością naszej kryminalistyki - twierdzi Stefanek. Technicy muszą zwracać uwagę na wszystko, co może pomóc w schwytaniu sprawcy, nawet najdrobniejsze szczegóły. Krew, włosy, paznokcie, niedopałki papierosów - wszystkie te drobiazgi mogą mieć ogromne znaczenie na powodzenie śledztwa. Są zbierane i poddawane badaniu pod kątem ustalenia kodu genetycznego DNA. Jeśli struktura DNA podejrzanego potwierdzi się ze śladem zabezpieczonym na miejscu zdarzenia, wtedy sprawca nie ma szans na uniknięcie odpowiedzialności za swój czyn.
Życie to nie jest film
- Film to jest film - mówi Stefanek. Tam kryminalistyka jest robiona w ten sposób, aby w ciągu godziny cała sprawa została wyjaśniona, a przestępca poniósł zasłużoną karę. Tu akcja nie toczy się aż tak dynamicznie. - W rzeczywistości nie da się tego tak szybko zrobić. Ślady muszą być udokumentowane, opisane w protokole oględzin, które sporządza się niekiedy nawet kilkanaście godzin - dodaje. Jeszcze gorzej bywa ze zdarzeniami nocnymi. - Trzeba wrócić w to miejsce za dnia i sprawdzić, czy w ciemnościach czegoś się nie pominęło - oznajmia nasz rozmówca.
Bywa przerażająco i makabrycznie
Nikt nie jest twardzielem i zniesie wszystko. Nie wszyscy potrafiliby wejść do pomieszczenia, w którym od dłuższego czasu leżałyby zwłoki. Nie są to przyjemne sprawy. Technicy kryminalistyki nie tylko muszą tam wejść, ale również wykonać wszystkie czynności. - Niektórzy mają fantazję przed śmiercią. Potrafią powiesić się w takim miejscu, że później nawet trudno do niego dotrzeć. A technik musi zrobić zdjęcia, zabezpieczyć ślady i sprawdzić czy nie zostało popełnione przestępstwo - opowiada pan Kazimierz. Jeżeli ktoś zdecyduje się na pracę w technice kryminalistycznej, nie ma mowy, żeby w swojej karierze nie obsługiwał zdarzeń z udziałem nieboszczyków. Nie każdy może ją wykonywać. - Co tu dużo mówić, chętnych do pracy w technice nie ma. Jeden z kolegów zrezygnował z niej po pierwszej sekcji zwłok. Niestety, jeżeli ktoś nie ma mocnej psychiki, nie będzie tu pracował. Nie da rady - stwierdza Stefanek.
Nawet po kilku latach pracy nie nad wszystkimi zdarzeniami można przejść do porządku dziennego. - Mnie największe problemy sprawiały wypadki drogowe, w których ginęły dzieci. Przypominam sobie takie zdarzenie, że musiałem zejść i ochłonąć chwilę w radiowozie. Może dlatego, że sam miałem małe dzieci - wspomina policjant - Nieraz widoki są naprawdę bardzo drastyczne - dodaje
Choć powiat rycki uważany jest za dość spokojny, to od czasu do czasu trafiają się niestety przestępstwa najcięższego kalibru. Kazimierz Stefanek zapytany o zdarzenie, które najbardziej nim wstrząsnęło i utkwiło w pamięci przez wszystkie lata pracy, bez wahania mówi o potrójnym morderstwie w Dęblinie i nie tylko dlatego, że miało ono miejsce stosunkowo niedawno. - Pracowałem przy tym zdarzeniu. Jeszcze mam przed oczami widok zamordowanych osób. To było naprawdę tragiczne przeżycie - mówi.
Wszystkiego najlepszego
Mimo wielu ciężkich chwili, pan Kazimierz lubi pracę w policji. Kilka dni temu po raz kolejny wspólnie ze swoimi kolegami obchodził swoje święto. W tym szczególnym dniu życzył sobie, aby społeczeństwo dostrzegało w policjantach nie tylko tych, którzy są od karania, ale przede wszystkim normalnych ludzi. - Pracuję już 35 lat (8 lat w cywilu) i dopóki mi zdrowie pozwoli będę pracował dalej - oznajmia Kazimierz Stefanek. Niestety nie ma najlepszych wieści dla potencjalnych przestępców. - Nie ma przestępstw doskonałych. każde można wykryć, trzeba tylko odpowiednich środków, zaangażowania i niestety czasu - podsumowuje.
Komentarze