Pierwsze poważne spotkanie dęblińskiego pasjonata z muzyką reggae miało miejsce kilkanaście lat temu. - W legendarnym pubie "Grześ" kolega włączył mi, wtedy jeszcze z walkmana, album Burning Spearpłyta nazywała się "Resistance" - wspomina Paweł - I mnie powiozło (śmiech). Trafiło do mnie co mają naprawdę do przekazania Ci koleżkowie w beretach, Jamajczycy, rastafarianie.
Czym jest rastafarianizm? - Ilu rastamanów tyle opowieści. Po pierwsze wiara w Boga. Jeśli ktoś nosi dreadloki, i mówi, że nie wierzy w Boga, to nie jest rastafarianinem i robi to dla mody - tłumaczy - Teraz reggae stało się bardzo modne. Kiedy 15 lat temu nosiłem dready, chodziłem w żółtych dresach, to ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę, a sąsiedzi nie odpowiadali na "dzień dobry". - wspomina. Korzenie rastafarianizm i muzyki reggae są w Afryce. Słynna trzykolorowa flaga, symbol rasta, to narodowe barwy Etiopii. - Kapela Steel Pulse w jednym ze swoich utworów ujęła znaczenie tych kolorów w ten sposób: żółty to bogactwa, jakie zrabowali biali kolonizatorzy, zielony to ziemia, którą zagrabili, a czerwony, to krew Afrykańczyków, którą przelali - wyjaśnia Paweł. Najbardziej znaną kolebką reggae na świecie jest Jamajka. Wynika to z tego, że w czasach kolonialnych zwożono na tę wyspę niewolników, z różnych części świata, co zaowocowało wielokulturowością i specyficznym charakterem tego miejsca. - Bardzo znaczącą osobowością dla ruchu rasta i społeczności czarnoskórej był Marcus Garvey, twórca podstawowych elementów doktryny ruchu społeczno-religijnego Rastafari. Jest twórcą powiedzenia "czarne jest piękne".
Od momentu zetknięcia się z kulturą rasta, pasją Pawła stało się kolekcjonowanie płyt z tą muzyką. - Całą kasę jaką miałem wydawałem na kupowanie płyt, nieraz się zapożyczając - wspomina Paweł - na początku były kasety, potem kompakty, winyle. Kiedyś sytuacja na rynku płytowym w Polsce była słaba. Wiele pozycji sprowadzałem bezpośrednio z USA, lub przez kolegę Ras Basa - który jest znaną postacią na polskiej scenie reggae - i przywoził do Polski płyty wprost z Jamajki. Często kupowałem płyty w bardzo dobrym, nieistniejącym już sklepie siódemki.com. Po paru setkach krążków, Paweł przestał już liczyć ilość posiadanych płyt w swojej kolekcji. - Gdybym sprzedał swoją kolekcję jeździłbym dobrym samochodem - śmieje się Paweł - Mam w swojej kolekcji wiele białych kruków, nie mógłbym wybrać jednej płyty, którą najbardziej lubię.
Reggae, to nie tylko muzyka. Jak wyjaśnił mi mój rozmówca, posiada wymiar społeczny, kulturowy, polityczny i religijny. - Rastaman, to jest taki człowiek, który znajduje się w sytuacji walki dobra ze złem na tym świecie i definitywnie opowiada się po stronie dobra - tłumaczy Paweł - Reggae to muzyka walki i stawiania oporu uciskowi i niesprawiedliwości społecznych na całym świecie. Rastaman to nie jakiś oszołom, który pojedzie np. raz w roku na Przystanek Woodstock, zrobi sobie dready, założy kolorowe ciuchy i pije tanie wina. Rastaman to świadomy wojownik. Dla mnie to już chyba historia do późnej starości - śmieje się. Paweł wyjaśnił mi, że ostatnimi czasy zapanował boom i moda na reggae, a często przekaz tej muzyki pozostawia wiele do życzenia. Powszechnym zjawiskiem są piosenki w rytmie reggae bez widocznego związku z kulturą rasta. - Najlepszym przykładem jest Kamil Bednarek - mówi Paweł - postać wypromowana przez dużą korporację, który śpiewa o laskach, imprezach i używkach. Wystarczy spojrzeć kto słucha Bednarka, szesnastoletnie gimnazjalistki na imprezach. Dla mnie nie przekazuje on niczego istotnego. Zresztą prawdziwa muzyka broni się sama i nie potrzebuje do tego dużej komercyjnej stacji telewizyjnej. Ja tego nie kupuje, i wszyscy, którzy siedzą w temacie nie zaprzątają sobie nim głowy. Z reguły nie słucham polskiego reggae, ale koleżkowie jak Ras Luta, Bas Tajpan czy Maleo myślę, że wiedzą co robią.
Naturalną rzeczą jest chęć podzielenia się muzyką i dobrymi wibracjami z ludźmi. - Zagrałem w swoim życiu wiele imprez jako DJ, selector - mówi Paweł - Robiłem imprezy m.in. w Poznaniu, Warszawie, Zamościu, Puławach, Dęblinie. Byłem też częstym gościem w nieistniejącym już klubie "Masarnia" w Rykach. Zdarzyło mi się grać imprezę z Duże Pe z Masali Sound System, współpracowałem też z De erem - znanym nawijaczem ragga muffin. Paweł zaznacza jednak, że wzbrania się przed graniem "do kotleta" dla "pijanych kolesi, którym wszystko jedno, co popłynie z głośników". Jak przyznaje, naprawdę udane imprezy są wtedy, kiedy ludzie przyjdą specjalnie posłuchać tej muzyk i "poczuć dobry vibe".
Kiedy Paweł zaczynał swoją przygodę z muzyką w latach dziewięćdziesiątych, sytuacja na rynku koncertowym nie była zbyt zadowalająca. Na koncert zagranicznej gwiazdy trzeba było czekać czasami nawet ponad rok, a najbliższe dobre koncerty odbywały się za zachodnią granicą Polski. - Widziałem na żywo zespół, który nagrywał płyty z Bobem Marleyem - The Wailers - wspomina Paweł - To było w klubie Coloseum w Warszawie, chyba w 1996 roku. Widziałem parę dobrych składów na żywo: Twinkle Brothers, Michael Rose i Black Uhuru, Dreadzone, Julian Marley, Macka.B, Mad Profesor, Zion Train, Ticken Jah Fakoly, Midnite, Mighty Diamonds, I Jahman Levi, Pato Banton i wiele by jeszcze wymieniać (śmiech). Reggae to nie jedyny styl jakiego słucha Paweł, ponieważ lubi również muzykę etniczną i dobry czarny hip-hop, jak The Roots, Common czy Mos Def - Jeśli ktoś lubi muzykę na żywo polecam festiwal w Ostródzie, czy Płocku - mówi Paweł - Nie przepadam za elektroniką, dobry skład reggaeowy to perkusja, bas, dwie gitary, klawisze, dobry wokal i chórki oraz konkretna sekcja dęta. Trochę się rozgadałem...życzę wszystkim dobrych wibracji.
rasta katolik .czy katolicki rasta ? ciekawe czy do Hajle Sellasie się modli i czy spożywa ichni sakramęt?