REKLAMA

Stężyca

„Na mojej stodole wylądowała czeska sonda”

Opublikowano 12 stycznia 2016, autor: tm

– Na początku nie wiedziałem co to jest, ale powoli doszliśmy do tego, że to radiosonda meteorologiczna – mówi Wiesław Włodarczyk z Kletni

Był poniedziałek. Godz. 17:20. O tej porze w redakcji „Twojego Głosu” zawsze jest kilka osób, które pracują nad oddaniem gazety do druku. Zadzwonił telefon jednego z dziennikarzy. – Wylądowała u mnie na podwórku skrzynka na spadochronie z napisem Republika Czeska – usłyszeliśmy w słuchawce. Dzwonił Wiesław Włodarczyk z Kletni.

Pracowałem na podwórku. Po skończonej robocie poszedłem do domu coś zjeść – opowiada mieszkaniec. Po wyjściu z domu zauważył żółty materiał na dachu stodoły. – Na początku myślałem, że to stary parasol – mówi. Jednak do tego „parasola” przymocowana była linka z ciężarkami. Sznurek ciągnął się przez cały dach stodoły aż na drugą jej stronę. Włodarczyk udał się za budynek, aby sprawdzić co to jest. – Obejrzałem dokładnie białe pudełko i zacząłem się zastanawiać co z nim zrobić – relacjonuje. – Dlatego zadzwoniłem do gazety – dodaje.

Można dostać nagrodę

Kiedy zaczęliśmy wspólnie „badać” znalezisko okazało się, że to radiosonda meteorologiczna należąca do Republiki Czeskiej. – To sześcian o wymiarach 25x25x35 cm. W środku jest elektronika. A zewnątrz najprawdopodobniej czujniki – mówi mężczyzna. Styropianowe pudło było przyczepione na kilkudziesięciometrowej lince do spadochronu. Znalazca jeszcze nie wie co zrobi z sondą.

Jeśli takie urządzenie spadło, to prawdopodobnie jest uszkodzone – mówi Katarzyna Bieniek, rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie. – Sondę można na własny koszt odesłać pod wskazany adres lub po prostu wyrzucić – dodaje.

Na urządzeniu właściciel, czyli czeski urząd meteorologii, informuje o nagrodzie tysiąca. koron za oddanie sondy . To równowartość ok. 160 zł. Więc koszty wysyłki do Republiki Czeskiej mogą okazać się większe niż oferowana nagroda. – Na razie zostanie u mnie w stodole, może ktoś się sam zgłosi po urządzenie – kończy Wiesław Włodarczyk.

Napisz komentarz »