:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
PILNE

6 lat na Syberii. Wspomnienia Henryka Owczarka (cz. IV, ostatnia)

Ludzie, Syberii Wspomnienia Henryka Owczarka ostatnia) - zdjęcie, fotografia

Za pracę otrzymywaliśmy zapłatę po rocznym bilansie rozliczeniowym na podstawie dniówek obrachunkowych tzw. trudodni

Pod koniec roku kalendarzowego pani Helena sporządzała roczny bilans, planowanie i sprawozdawczość przedsiębiorstwa, ja z Czubowem pracowaliśmy od rana do późnej nocy nadzorując pracę silnika i młyna, bądź pracującą prądnicę, aby szczególnie pani Helena miała światło elektryczne przy swojej pracy. Zdarzyło się, że dziadzia Czubow wysłał mnie do księgowości mówiąc:  "Żeńka, bieżi k Piotrowskoj pust wypiszet bumaguna masło dodwigatielia". Wpadłem jak burza do biura i powtórzyłem zapotrzebowanie na masło do dwigatielia. Pani Helena wstała i z miną nadzwyczaj surową dała mi obszerną lekcję kulturalnego zachowania i poprawnej polszczyzny. Bardzo mi się wówczas śpieszyło. Przestępowałem więc z nogi na nogę z niecierpliwością, a ona mówiła i mówiła. "Heniek! Przed wejściem do pomieszczenia należy zapukać i wchodzić spokojnie na wyraźne zaproszenie. Musimy rozmawiać po polsku. Nie "masła do dwigatielia" potrzebujesz, a oleju napędowego do motoru. Przerwałem Helenie tyradę, goriuczewo, a ona znów "nie goriuczewo, a paliwa, po polsku". Zbesztany zostałem za niegrzeczne zachowanie przerywając jej wypowiedź. Mówiła jeszcze dalej, dając mi pełny wykład, który sprowadzał się do jednego, że jestem Polakiem i nie mogę do Ojczyzny wracać z bagażem rusycyzmu. A mnie się tak śpieszyło.

Latem 1945 roku za namową i skuteczną agitacją sekretarza partii podpisałem angaż do zawodowej szkoły elektrycznej w Dniepropietrowsku. Podanie do szkoły miała mi pomóc pisać pani Irena. W tej sprawie zebrało się babskie konsylium naszych dziecięcych opiekunek i postanowiły za wszelką cenę nie dopuścić do mojego zatracenia, wręcz zagłady. Doszło do potężnego zgrzytu między mną, a dostojnym konsylium, bowiem stawiałem zdecydowany opór. Pisemne poparcie mojej sprawy zostało porwane przez panią Zofię, nauczycielkę, żonę majora sprzed wojny,  która wielce wzburzona warknęła "żywego lub martwego zawlokę do Polski". W owym czasie ze złości udusiłbym wstrętną Herod-babę. Wówczas takie uczucia kierowały mną. Dziś pewnie bym ją ozłocił. Nie spotkaliśmy się jednak nigdy po powrocie do kraju. Nasze kochane panie, matki-Polki prowadziły z nami, młodymi, dorastającymi rozwydrzeńcami batalię o zachowanie polskości na zesłaniu, w obronie przed wynarodowieniem. W tym celu organizowały dla nas pogadanki, lekcje i wykłady z języka polskiego, historii, geografii i nauki o Polsce i świecie współczesnym. Uczyły też pacierza. Bardzo rzadko dawaliśmy się wciągać w dyskusję o naszym polskim, narodowym pochodzeniu, krnąbrni czciciele i sympatycy Komsomołu.

Wiosną 1945 roku w czasie wiosennej orki przybiegła do Czubowa Marusia z płaczem,  że nie wyrobi  normy.  Stanął jej ciągnik Lantz-Buldog pracujący  na zasadzie gruszy żarowej. Dziadzia Czubow mówi mi "Żeńka zaprzęgaj kobyłę do biedki (lekki powozik na dwóch kołach), bież lutlampę zapaloną i jedź". Pojechałem z Marusią na orne pole. Okazało się, że trzeba będzie uruchomić dwa ciągniki - Marusi i Ludmiły. Podgrzałem grusze żarowe do czerwoności i uruchomiliśmy traktory. W podzięce zostałem dokładnie ośliniony chyba przez trzy traktorzystki. Ustawiłem im pługi dwuskibowe na głębokość orki ok. 30 cm, a nie na 40 cm, jak miały ustawione. Orały do późnego wieczora, normę wykonały z nadwyżką. Za pracę otrzymywaliśmy zapłatę po rocznym bilansie rozliczeniowym na podstawie dniówek  obrachunkowych tzw.  trudodni. Moja dzienna praca liczona była po półtora trudodnia, ponieważ wykonywałem prace uciążliwe, niebezpieczne i szkodliwe. Czubowowi liczone były dwa trudodni za dniówkę, a bratu Jurkowi po trzy czwarte trudodnia za dzień praktyki u szewca.

Na przełomie roku 1945-46, po podliczeniach otrzymałem trzy pudy pszenicy (jeden pud to około 16,3 kg), jeden centnar ziemniaków oraz 30 rubli, czyli 3 czerwieńce, za które kupiłem bałałajkę. Potem zostawiłem ją Czubowowi na pamiątkę za jego ludzki, troskliwy stosunek do mnie.

W lutym 1946 roku wracaliśmy do Polski w czystych wagonach towarowych, z osłoniętą ubikacją, bez nadzoru, drzwi wagonu nie ryglowane. Na środku wagonu piecyk żelazny tzw. "koza" z ułożonym drewnem na opał. Na szczęście w roku 1946 zima nie była zbyt sroga. W wagonach w miarę luźno, postoje dłuższe do zaopatrzenia w żywność, wodę, leki i zorganizowaną pomoc medyczną w razie potrzeby. Na granicy polsko-rosyjskiej sprzed 1939 roku przesiadka do wagonów o zwężonym rozstawie kół.

5 marca 1946 roku dojechaliśmy do Opola transportem kolejowym z Dniepropietrowska sformowanym z 56 wagonów w liczbie 1162 osoby. W naszym wagonie podróżowało 9 rodzin w liczbie 20 osób. Po rozładowaniu transportu Polski Urząd Repatriacyjny kierował poszczególne rodziny na zasiedlenie. Ja z bratem dotarliśmy do stryja, czyli starszego brata naszego ojca. Dziś jesteśmy już w swojej Ojczyźnie. I oto po wielu latach poniewierki, teraz w wolnej Polsce, gromadzą się wszędzie Sybiracy, aby zadokumentować swoje istnienie. Garstka nas. Wielu zostało na "nieludzkiej ziemi". Wielu już tu, w Polsce, zmarło. My jeszcze żyjemy. Staramy się więc przeżycia i cierpienia polskiego narodu, które były i naszym udziałem, przekazywać młodemu pokoleniu, aby umacniać patriotyzm i miłość do Ojczyzny w ich młodych sercach i umysłach.

Reklama

6 lat na Syberii. Wspomnienia Henryka Owczarka (cz. IV, ostatnia) komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

SPRZEDAM - KANTÓWKĘ SOSNOWĄ

SPRZEDAM - kantówkę sosnową 14x14 - 70mb - kontrłaty sosnowe 25x5 - 3 bele - po 500mb - zrzyny tartaczne sosnowe - 3 bele Proszę o kontakt: 507 11..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez twojglos.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Firma Wydawnicza Michał Gawryołek z siedzibą w Ryki 08-500, ul. Szkolna 1

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"