:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Dalajlama prawie na wyciągnięcie ręki

Turystyka, Dalajlama prawie wyciągnięcie ręki - zdjęcie, fotografia

Szczyty, przełęcze i doliny Himalajów zapierały dech w piersiach. A o orientalnym uroku śpiewanych wersetów mantry trudno zapomnieć do dziś. Rycka podróżniczka zwiedziła wielobarwny świat północnych Indii


- Ten kraj można kochać, albo nienawidzić. Ja go pokochałam i wybrałam się tam po raz czwarty – mówi Hanna Dąbrowska. Tym razem jako cel wyprawy wybrała "Krainę Wysokich Przełęczy". Na kosztowną eskapadę trzeba było odkładać pieniądze przez wiele miesięcy, ale 14-dniowe atrakcje wynagrodziły wyrzeczenia. Intensywny program wyjazdu zaprowadził turystkę na wysokogórskie okolice regionu Ladakh. Przez większość czasu pani Hanna przebywała w miejscach na wysokości powyżej 3000 m n.p.m.

Świat bez cienia agresji


Wyprawa dała o sobie znać mocnym akcentem już na samym początku. Podróżniczka zobaczyła miasto Śrinagar. Tym, co szczególnie w nim zachwyca jest jezioro położone w samym centrum miejscowości. Na tafli wody znajdują się drewniane łodzie, w których uczestnicy wycieczki spędzili jedną noc. Eksplozją zieleni uwagę przyciągały ogrody zaprojektowane przez sułtana. Ciekawość wzbudziły też krowy dumnie spacerujące po targu i zaglądające do straganów. Według tamtejszych wierzeń szczęście miał ten, czyjego towarów zwierzęta spróbowały.

Ale to nie zabytki i kultura zwróciły szczególną uwagę pani Hanny. Jej zdaniem największym atutem regionu są mieszkańcy. - To w większości Tybetańczycy, którzy się tu urodzili, albo uciekli ze swoich stron, gdy Chiny zajęły ich kraj. Są miłymi i sympatycznymi ludźmi, bardzo spokojnymi i niezdolnymi do agresji. Na ich twarzach zawsze gości szczery, szeroki uśmiech. Tu każdy każdego pozdrawia, nawet gdy widzi go pierwszy raz w życiu – zaznacza podróżniczka.

Najgorsze są osuwiska


Życzliwość tubylców widać zwłaszcza podczas trudnych przepraw wiodących do najciekawszych miejsc. Za każdym razem trzeba tu bowiem pokonywać wąskie, górskie drogi wiodące wzdłuż stromych himalajskich zboczy. I choć podczas podróży samochodem widoki są niesamowite, to na jadących czyha wiele zagrożeń. Dużo obaw budzą przede wszystkim osuwające się skały. - Mogą zatarasować przejazd, a nawet zepchnąć samochód w dół. W trakcie drogi kilkakrotnie widziałam pokryte rdzą szkielety porzuconych pojazdów. Warto więc czasem westchnąć do lokalnych duchów, by miały podróżnych w swojej opiece – zauważa Dąbrowska.

Na szczęście przy turystach zawsze czuwają miejscowi ludzie. To oni sprawdzają, czy za zakrętem nie ma innego pojazdu, czy nie osuwają się głazy, a jeśli zalegają na trasie, wtedy je odrzucają. - Szczególnie mili są przy wysiadaniu z samochodu. Podstawiają podróżnikom stołeczek, by nie było im zbyt stromo i pomagają zejść – zauważa pani Hanna.

Droga na "Dachu świata"


Mieszkanka Ryk wie, o czym mówi, bo sama doświadczyła przejazdu przez kilka himalajskich przełęczy. Kobieta pokonała m.in. przełęcz Chang La położoną 5290 m n.p.m. i Khardung La na wysokości bagatela 5602 m n.p.m. - W ten sposób ziściło się jedno z moich największych marzeń: przejechać jedną z najwyżej położonych dróg na świecie – zdradza pani Hanna.

Każda podróż, choć trudna, otwierała jednak u swego kresu niezwykłe widoki. Na końcu jednej z takich wypraw przed oczami wędrowców ukazała się malownicza Dolina Nubra. - To wysokogórska pustynia zamknięta między łańcuchami Zachodnich Himalajów i Karakorum. Szare, masywne szczyty gór wyrastają tu wprost z pustynnej ziemi i kontrastują z zielenią doliny – opowiada podróżniczka. Drzewa i inne rośliny zasilane są tu przez dwie rzeki: Shyok i Nubrę. - Nad ich brzegami są położone wioski i sady, w których rosną podobno najsmaczniejsze morele w tej części Himalajów – mówi pani Hanna. A nad całą doliną czuwają klasztory i posąg Buddy.

Modlitwy unoszone wiatrem


Równie ciekawym punktem wycieczki okazało się zwiedzanie jeziora Pangong. To urokliwe miejsce, podobnie jak dolinę, można było zobaczyć dopiero po 6-godzinnej podróży górskimi drogami. - Jezioro jest położone na wysokości 4550 m n.p.m. Długi na 150 km i szeroki na 5 km pas wodny otoczony jest górami należącymi do Ladakh i Tybetu. W pogodne dni intensywność braw tego miejsca poraża. Błękit nieba odbija się w tafli jeziora, a góry mienią się odcieniami żółci i brązu. Zimą zaś lodowa tafla akwenu zlewa się z ośnieżonymi szczytami – mówi pani Hanna.

Feerię barw wzbogacają dodatkowo porozciągane sznury z zawieszonymi na nich kolorowymi chorągiewkami. To element buddyjskich wierzeń. Na niewielkich skrawkach materiału są zapisane modlitwy. - Buddyści wierzą, że wiatr szarpiący porozwieszane chorągiewki, będzie zanosił te modlitwy do niebios – tłumaczy pani Hanna. Ta nadzieja miejscowych jest tak duża, że sznury pełne kolorowych chorągiewek ciągną się całymi kilometrami wzdłuż górskich dróg.

"Klejnot osadzony w lotosie"


Z buddyjskimi wierzeniami mieszkanka Ryk zetknęła się jeszcze kilkakrotnie. Stało się tak za sprawą tybetańskich mnichów, których w okolicy nie brakuje. W górskim regionie Ladakh jest bowiem całkiem sporo klasztorów. Ale, by do nich wejść i zobaczyć, jak wyglądają nabożeństwa, trzeba wstać wcześnie rano i pokonać nawet kilkanaście kilometrów pod górę.

- Sposób sprawowania buddyjskich modlitw jest następujący. Mnisi siadają po obu stronach nawy głównej. Przed sobą mają wąskie stoliki, a na nich wydrukowane treści modłów, czyli mantrę. Zwykle jest to krótki tekst, który w tłumaczeniu na polski oznacza: "Klejnot jest osadzony w lotosie". Powtarzający mantrę mnisi używają też młynka modlitewnego, by modlitwa uniosła się w górę. A inny zakonnik w tym czasie uderza w bęben – relacjonuje pani Hanna. Po zakończonych modłach mnisi chętnie zapraszają gości na wspólne śniadanie. - Zwykle jest to solone mleko z jaka i gęsta prażona mąka jęczmienna (campa) – mówi Dąbrowska.

Dwie godziny za wcześnie


Podczas jednego z zaplanowanych wyjazdów zdarzyła się także rzecz nieoczekiwana. Podróżników doszły słuchy, że okolicę Ladakh odwiedzi w tych dniach Dalajlama. - Akurat miał pojawić się w jednym z klasztorów na trasie wiodącej do jeziora Pangong. Uznaliśmy, że gdy wstaniemy i wyjedziemy odpowiednio wcześnie, dotrzemy na czas. Ale gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że wizyta została przesunięta o dwie godziny. Oczekiwać niestety nie mogliśmy ze względu na kolejne punkty wycieczki i trudną do przebycia, górską trasę. I choć niewiele brakowało, spotkanie z Dalajlamą nas ominęło – opowiada pani Hanna.

Ale dwutygodniowy pobyt w indyjskiej części Himalajów i tak wywołał na ryckiej podróżniczce niezapomniane wrażenia. - Ladakh to naprawdę niesamowita kraina. Ludzie i tybetański buddyzm nadają temu regionowi magii tak, że każdy czuje się tu, jak w cudownym miejscu – podsumowuje podróżniczka.

Tomasz Kępka

Reklama

Dalajlama prawie na wyciągnięcie ręki komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Poszukuję pracowników do prac

Poszukuję pracowników do prac brukarskich. Praca w okolicach Ryk (woj. Lubelskie) . Firma gwarantuje zakwaterowanie w domku pokoje 2 osobowe,..


Zobacz ogłoszenie

Seat Ibiza III SPORT 1,4

Na sprzedaż seat ibiza III z 2002r. z benzynowym silnikiem 1,4 o mocy 101 KM, w wersji 3 drzwiowej. Auto sprowadzone w 2015r ze Szwajcarii. jestem..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez twojglos.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Firma Wydawnicza Michał Gawryołek z siedzibą w Ryki 08-500, ul. Szkolna 1

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"