Kolejny dzień 45. Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej to czas przekraczania kolejnych granic – zarówno tych geograficznych, jak i granic międzyludzkiej pomocy. W sobotę, 9 sierpnia, grupa pątników z dekanatu ryckiego wkroczyła na teren diecezji kieleckiej, pokonując ponad 30-kilometrową trasę z Suchedniowa do Kostomłotów.
Dzień ten obfitował w niezwykłe wydarzenia: od wizyty biskupa, przez podziwianie słynnego dębu Bartek, aż po konkretne gesty miłosierdzia.
Głównym punktem poranka była Msza Święta o godzinie 7:00 w Suchedniowie, której przewodniczył biskup siedlecki Kazimierz Gurda. Pasterz diecezji, który pochodzi z diecezji kieleckiej, a w przeszłości jako proboszcz w Zagnańsku sam gościł pątników, spotkał się z nimi już poprzedniego wieczora, dodając otuchy i udzielając pasterskiego błogosławieństwa na dalszą drogę.
Sobotni etap prowadził pielgrzymów m.in. przez Występę, Zagnańsk i Samsonów-Piechotne, gdzie minęli słynny pomnik przyrody – Dąb Bartek. W duchowych rozważaniach skupiono się na nadziei, której znakiem jest otwartość na ubogich, wykluczonych i migrantów. Idee te znalazły odzwierciedlenie w czynach – aż 23 osoby z pielgrzymki zarejestrowały się wczoraj jako potencjalni dawcy szpiku, dając piękne świadectwo miłości bliźniego.
Sił na trasie dodawali nie tylko mieszkańcy mijanych miejscowości. Prawdziwą niespodziankę sprawili druhowie ze straży pożarnej w Okrzei, którzy przyjechali z rodzinnych stron, aby dostarczyć pielgrzymom posiłek i okazać swoje wsparcie. Intencją dnia była modlitwa za całą Służbę Zdrowia, której praca i poświęcenie są nieocenione również na pątniczym szlaku.
Na trasie spotykamy osoby, które dołączają do grupy w trakcie wędrówki. Jedną z nich jest Julia Rodak z Leopoldowa, która obowiązki zawodowe i studia łączy z pielgrzymowaniem.
Dołączyłaś do grupy w trakcie, poświęcając na to część swojego urlopu. Co sprawia, że warto "urwać" nawet kilka dni, by pojawić się na pątniczym szlaku?
Łączę pracę ze studiami i czasu często brakuje, ale uważam, że nawet krótki urlop warto wykorzystać właśnie na pielgrzymkę. Nawet te sześć dni chcę iść, bo tu paradoksalnie można odpocząć. Umysł odpoczywa, odcinamy się od codziennej rutyny, wyciszamy się, myślimy nad swoim życiem, nad tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. To właśnie motywuje mnie, żeby co roku tutaj wracać.
Pielgrzymka to z jednej strony czas zadumy, modlitwy i wyciszenia, a z drugiej słyszymy o śmiechu i żartach. Jak udaje się pogodzić te dwa światy?
To wszystko się uzupełnia. Pielgrzymka zawsze pogłębia wiarę – codziennie modlimy się różańcem, koronką, słuchamy konferencji, która skłania do myślenia nad swoim życiem. Ale dzisiaj na trasie było też bardzo wesoło, był czas na żarty i śmiech. Na tym też polega pielgrzymowanie, żeby to był wspólny czas radości. Mocno zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie byli, aby spróbowali. Bo jak to mówią pielgrzymi: jak się pójdzie raz, to już później chodzi się cały czas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze