- Gdyby doszło tu do pożaru, to nie mielibyśmy gdzie uciekać. Nasz dom byłby zagrożony - mówi Justyna Kiliszek
Wracamy do problemu składowiska starych ciuchów i szmat na prywatnej działce w Owni (gm. Ryki). 21 lipca sąd wydał wyrok, gmina nałożyła karę administracyjną, ale dzikie składowisko odpadów nadal zagraża mieszkańcom. - Obwiniony został ukarany karą grzywny za złamanie ustawy o odpadach. Wyrok nie jest prawomocny - zastrzega Joanna Czajkowska, prezes Sądu Rejonowego w Rykach. Wcześniej karę administracyjną za nielegalne składowanie odpadów nałożył Urząd Miejski w Rykach. Na właścicielu nie zrobiło to jednak większego znaczenia, bo do tej pory kara nie została zapłacona. - W tej chwili prowadzimy postępowanie mające na celu wyegzekwowanie należności dla gminy oraz usunięcie odpadów - informuje Marzena Jędrych, sekretarz gminy.
Wszystkiemu z niepokojem przyglądają się mieszkańcy Owni, zwłaszcza ci, którzy mieszkają najbliżej dzikiego składowiska odpadów.
Przeczytaj artykuł w papierowym wydaniu "Twojego Głosu". Nr 33/2020 gazety powiatu ryckiego od środy już w sprzedaży!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze