Czterdzieści lat po maturze absolwenci I Liceum Ogólnokształcącego w Rykach wrócili w szkolne mury - i szybko znaleźli wspólny język
W sobotę 23 maja rycki „ogólniak" otworzył swoje drzwi. W ławkach ponownie usiedli maturzyści rocznika 1986. Zjazd zorganizował Robert Kapusta. - Zadzwoniłem do wszystkich, z którymi miałem kontakt. Przyszło naprawdę sporo osób. Z mojej klasy - „A" na 22 było obecnych 14, z klasy „B" 11 (z 16), a z klasy „C" 12 (z 26) - tłumaczy organizator.
Dzisiejsi niemal 60-latkowie zaczynali liceum w 1982 roku. Ich wychowawcami byli: Maria Lesisz (kl. A), Danuta Makulec (B) i Elżbieta Kosińska (C). Aklimatyzacja w nowym miejscu przebiegła sprawnie. - Znaliśmy się jeszcze ze szkoły podstawowej, szczególnie chłopcy. Tylko dwóch nie chodziło z nami wcześniej do podstawówki - zauważa Kapusta.
Trudniejsza okazała się nauka. - Na początku zdarzały się problemy - przyznaje Robert Kapusta. Wtóruje mu Edyta Rolecka (z d. Jawoszek). - Treści do opanowania nie były łatwe. Ale radziliśmy sobie. Można wręcz powiedzieć, że byliśmy dobrze wyszkoleni, jeśli chodzi o radzenie sobie. Nauczyliśmy się sztuki przetrwania - mówi Rolecka. W trudnych chwilach pomagały ściągawki. Nauczyciele podchodzili do nich z dystansem. - Zwykle mieliśmy ściągi pod piórnikiem. Jeden z nauczycieli, gdy na sprawdzianie zauważył taką „pomoc naukową", mówił: „O, widzę, że się przygotowywałaś". Dyskwalifikacji po takiej wpadce nie było. Zabierał ściągawkę i sprawdzian pisało się dalej - wspomina pani Edyta.
Równie ciepło absolwenci wspominają szkolne wycieczki. - Zdarzały się wycieczki, te kilkudniowe i krótsze. Do bliskich miejsc, jak Okrzeja czy Wola Okrzejska jeździliśmy nawet rowerami - zdradza Kapusta. Przez całą licealną drogę towarzyszyli uczniom nauczyciele. - Byli wspaniali. Może nawet lepsi niż teraz, bo i młodzież kiedyś była inna. Pomagali nam w wyborze drogi życiowej - ocenia Iwona Wnuk (z d. Rodak).
Wyniesione z liceum wartości zaprocentowały w dorosłym życiu. Część absolwentów sama została nauczycielami - wśród nich panie Edyta i Iwona. - Uczę dzieci na etapie wczesnoszkolnym. Etyka i wartości, jakie posiedliśmy w liceum, jak uczciwość i obowiązkowość, są nadal mi pomocne - przyznaje Rolecka. - Od początku wiedziałam, że będę nauczycielką, dlatego poszłam w tym kierunku i dziś pracuję w przedszkolu - dodaje Wnuk.
Zjazd przebiegł w radosnej atmosferze. Absolwenci zwiedzili szkołę i sale lekcyjne. Uwagę zebranych przykuło przemówienie Edyty Roleckiej - z humorem podsumowała lata licealne. Na zakończenie wręczono nauczycielom upominki. - Wręczyliśmy nauczycielom książki wieloletniej nauczycielki liceum Małgorzaty Łuszkiewicz „Legendy ryckie” - zdradza Kapusta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze