Andrzej Olszewski objął probostwo w Kłoczewie w 2003 roku. Przez 11 lat pełnił tą funkcję. W zeszłym roku, po 46 latach posługi kapłańskiej, odszedł na emeryturę. W 450-letniej historii parafii to pierwszy taki przypadek, że ksiądz w niej pozostał. Kiedy przechodził na emeryturę poprosił biskupa o możliwość pozostania w Kłoczewie. Ks. bp Kazimierz Gurda się zgodził.
Niektórzy księża nie chcą zostać na parafii. Idą do domu emeryta. - Ja przyzwyczaiłem się do tego miejsca. Tu są dobrzy ludzie - mówi kapłan. - Idąc do kościoła spotykam znajomych parafian, jest z kim porozmawiać - dodaje. - To wspaniałe miejsce. Jest tu dużo życzliwych ludzi i tak pomyślałem, że trzeba dokończyć żywota w Kłoczewie - tłumaczy z uśmiechem.
Stara plebania
Po objęciu probostwa przez ks. Marka Kota, ksiądz Andrzej wyprowadził się na starą plebanię. Jeszcze kilka lat temu była w opłakanym stanie. - Jeśli bym się nią nie zajął to pewnie by się zawaliła - mówi. Powoli zaczął ją remontować. Najpierw podłogi, ściany, potem centralne ogrzewanie. W piwnicach było najgorzej. Prawdziwa ruina. Mury i tynki rozsypywały się z wilgoci. Budynek, który kiedyś miał być szpitalem napoleońskim, odzyskał dawny blask. Rok za rokiem ksiądz odnawiał swój nowy dom. Doprowadzenie budynku z XVII wieku zajęło mu 7 lat. Ogrodził działkę, posadził sosny i tuje.
Wiecznie coś do zrobienia
- Bardzo ważne jest, aby człowiek był zajęty - mówi. Codziennie ma coś na głowie. Często nawet brakuje czasu. - Kilka dni temu byłem w Grabowie Szlacheckim, gdzie zastępowałem księdza podczas mszy św. - opowiada. Księża z innych parafii również dzwonią i proszą o zastępstwo na mszach, czy nabożeństwach majowych. - Dzięki temu czuję się potrzebny - mówi emerytowany proboszcz.
Przyszła wiosna, więc robota jest również na działce. - Trawę trzeba skosić, pielęgnować rośliny, lubię się zmęczyć - mówi ksiądz Andrzej. Na dole w piwnicy jest zrobiona mała biblioteczka. - W wolnych chwilach wczytuję się w historię naszej parafii - dodaje. Czasem odwiedzają go parafianie. Przychodzą po prostu porozmawiać.
Modlitwa i praca
Oprócz codziennych obowiązków ks. Andrzej pomaga także w swojej parafii. - Biorę udział w nabożeństwach, spowiadam - opowiada kapłan. W każdą niedzielę od rana jest w kościele. Dopóki zdrowie pozwala, to chce być czynnym księdzem. - Można powiedzieć, że jestem drugim wikarym - mówi z uśmiechem.
ks. Andrzej Olszewski
ur. 3.01.1944 r. w Uhrusku (pow. włodawski)
1968 r. - ukończył Seminarium Duchowne w Siedlcach
Był wikariuszem w Terespolu, Łosicach, Łukowie i Parczewie
Komentarze