O całej sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Jak się okazuje, od tamtego czasu na wyrobisku żadne prace nie są prowadzone. Badania, które zlecił Wydział Ochrony Środowiska są w trakcie realizacji. - Próbki zostały pobrane i wysłane do laboratorium - mówi Witold Milczarczyk, właściciel starej żwirowni, która jest zasypywana popiołami. - W tym tygodniu mają być wyniki - dodaje. Do tego czasu nie wwozi żadnych odpadów, bo jak sam mówi, nie chce eskalacji konfliktu z mieszkańcami. - Tak naprawdę nie musiałem tego robić, bo decyzja o rekultywacji terenu nie została formalnie uchylona, a badania mamy ważne do końca czerwca - mówi przedsiębiorca.
Normalna działalność
Milczarczyk uważa, że w jego działalności nie ma nic złego. - Wszystkie dokumenty się zgadzają, są decyzje ze starostwa i urzędu marszałkowskiego - mówi. - Obok, od kilkunastu lat, istnieje zrekultywowane w ten sposób wyrobisko i nic złego się tam nie dzieje - dodaje.
Jak się okazuje, pyły, jakimi jest zasypywane wyrobisko, są stosowane w różnych gałęziach przemysłu, nie tylko do rekultywacji. - Jest to podsypka pod drogi asfaltowe, czy nasypy kolejowe, sypie się je na wały przeciwpowodziowe - przekonuje przedsiębiorca.
Twierdzi, że ktoś podburza ludzi we wsi, aby byli przeciwko jego działaniom. - To jest dla mnie oczywiste - zaznacza dodając, że jak tylko otrzyma wyniki badań, wznowi wywożenie. - Dopóki nie będzie decyzji o wstrzymaniu prac, będę prowadził działalność - kończy.
Sierskowola nie odpuszcza
Mieszkańcy nie chcą się poddać. Uważają, że bez ich wiedzy władze wydały decyzje o takim sposobie rekultywacji terenu. - Mam o to ogromne pretensje, ponieważ nikt ze mną nie konsultował wywożenia takich odpadów na teren wsi - mówi Witold Gulewski, sołtys Sierskowoli i radny. - Będę rozmawiał ze starostą, aby cofnął pozwolenie na rekultywację popiołami - dodaje. Sołtys zamierza w najbliższych dniach złożyć pismo do starostwa powiatowego z żądaniem uchylenia decyzji.
Mieszkańcy są zdeterminowani. Na spotkaniu głośno mówiono o blokadzie drogi dojazdowej dla ciężarówek. - Jeśli mieszkańcy podejmą takie kroki to będziemy wzywać policje - zapowiada Witold Milczarczyk
Witold Milczarczyk, przedsiębiorca
Mam ważne decyzje
Wszystkie dokumenty się zgadzają, są decyzje ze starostwa i urzędu marszałkowskiego.
Witold Gulewski, sołtys Sierskowoli
Nie było konsultacji
Mam pretensje o to, że nikt ze mną nie konsultował wywożenia takich odpadów na teren wsi.
Komentarze