Reklama

Michał Dejer został dawcą szpiku

17/06/2015 00:00
Michał jest studentem 5. roku Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. W Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalu Klinicznym w Warszawie oddał szpik kostny, który może uratować życie 55-letniego mężczyzny chorego na białaczkę. Dejer trafił do bazy dawców rok temu.

"Zgadzam się"

Poniedziałek, 30 marca. Ten dzień Michał zapamięta na całe życie. - Na uczelni nie poszło mi kolokwium - wspomina. Po południu dostał telefon od fundacji DKMS. - Panie Michale, jest pan jedyną osobą, która może uratować życie bliźniakowi genetycznemu - usłyszał w słuchawce. Czułem ciarki na plecach i niesamowite szczęście - mówi student. Było ono tym większe, że prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego dawcy niespokrewnionego dla pacjenta jest nikłe. Dejer bez wahania  zgodził się na oddanie szpiku.

Następnego dnia pojechał do Kołobrzegu, skąd pochodzi, i tam zrobił pierwsze badania tzw. typizację HLA-DR. Potwierdziła ona zgodność genetyczną z pacjentem. - Rozmawiałem z rodzicami. Cieszyli się, że chcę komuś pomóc - mówi Michał. Po kilku tygodniach pojechał na szczegółowe badania do Warszawy. Wyniki miał bardzo dobre. - Po 3-4 godzinkach pobytu w szpitalu porozmawiałem z panią doktor, która miała przeprowadzić przeszczep. Zostałem szczegółowo poinformowany, jak będzie wyglądało pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej - opowiada student.

Zabieg trwał 260 minut

Na kilka dni przed zabiegiem Michał przyjmował zastrzyki w brzuch, dzięki którym komórki, które miały zostać pobrane, mnożyły się. 8 czerwca rano stawił się w Szpitalu Klinicznym na ul. Banacha w Warszawie. Towarzyszyła mu dziewczyna Alicja Szul. Bezpośrednio przed przeszczepem odbyło się badanie krwi.

Michał położył się na wygodnym fotelu. Pielęgniarki podłączyły go do wirówki, która odsysała krew z jednej żyłki, a oddawała do drugiej. I tak przez 260 minut. W tym czasie Michał pił kawę, jadł ciastka i paluszki. Istotną kwestią dla dawcy jest to, że podczas pobrania może towarzyszyć ktoś bliski. - Ze mną cały czas była moja Alicja, która mnie wspierała - mówi Michał. Przez cały czas nasz bohater zastanawiał się, kim jest osoba, której pomaga.

Po pobraniu szpiku, w rozmowie z lekarzem, dowiedział się, że biorcą jest mężczyzna z Polski w wieku 55 lat. Dejer dostał odznakę dawcy przeszczepu i szczęśliwy wrócił do Dęblina.

Rejestrujcie się. To nic nie kosztuje

- Udało mi się na własnej skórze przekonać, co to znaczy dać komuś szansę na życie. Nie da się opisać tego uczucia. Myślę, że każdy chciałby się tak poczuć, stąd mój apel. Kochani, rejestrujcie się w bazie! To nic nie kosztuje - zachęca Dejer.

Michał po około 3 miesiącach od przeszczepu będzie mógł skontaktować się z pacjentem - niespokrewnionym bratem genetycznym. - Bardzo chciałbym poznać pana, któremu oddałem cząstkę siebie - zdradza. Nie wie jeszcze, co mu powie. - Oglądając filmy ze spotkań pacjentów z dawcami wydaje mi się, że bez łez szczęścia się nie obędzie - kończy Michał.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości