Od tamtego czasu każdego miesiąca przyjeżdża do Gozda, aby pielęgnować teren wokół krucyfiksu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pan Władysław przyjeżdża na wieś z Warszawy. - Z Gozda wyjechałem w 1973 roku do stolicy i tam mieszkam do dziś - opowiada nasz rozmówca.
Mimo, że z Warszawą związał życie, to tęsknota za rodzinnym domem pozostała. - Rodzice już nie żyją, ale przyjeżdżam tak często, jak mogę - mówi. W 2010 roku wraz z przyjacielem Marianem Pozorkiem postanowili ufundować nowy krzyż na zakręcie drogi między Gozdem a Sosnówką. Symbol wiary jest zrobiony z żeliwa. Ogrodzenie wykonali panowie ze stalowych podpór od maszyn do szycia "Singer". - Wszystkie części jak i dewocjonalia przywieźliśmy z Marianem z Warszawy - tłumaczy Stępniak.
Znaleźli miejsce dla "staruszka"
Stary krzyż pochodzi z 1876 roku. - Jest drewniany i wykonany w sposób obrywania fragmentów drzewca - opowiada pan Władysław. Krzyż kilka lat temu został odrestaurowany w stodole naszego bohatera w Goździe. - Na prośbę przyjaciela wmurowaliśmy go przy polnej drodze, około 1,5 km od miejsca, gdzie stał wcześniej - kończy pan Władysław.
Komentarze