Służył kościołowi 41 lat. Zmarł 3 września w Łosicach. Miał 65 lat. Ks. Michał Śliwowski urodził się 8 września 1949 r. we wsi Wymysły. Szkołę podstawową w Kamionnej ukończył w 1963 r. Naukę kontynuował w Liceum Ogólnokształcącym w Łochowie. Maturę zdał w 1967 r. Tuż po złożył prośbę o przyjęcie do wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Pierwszą samodzielną parafią księdza był Nowodwór.
To dzięki niemu powstał nowy kościół, poświęcony w 1997 roku dla uczczenia 1000-lecia męczeństwa św. Wojciecha. - Nikt tak nie motywował ludzi do ciężkiej pracy, jak ks. Michał. Zawsze miły i uśmiechnięty wspierał nas przy budowie - wspomina jeden z parafian.
Kolejną parafią ks. Michała był Piszczac. W 2010 roku objął parafię Św. Zygmunta w Łosicach i został dziekanem dekanatu łosickiego. Sprowadził do kościoła relikwie św. Zygmunta, ufundował dwa nowe spiżowe dzwony. Za jego posługi udało się wybudować ołtarz polowy i ogrodzić cmentarz kamiennym parkanem.
"Świetnie, świetnie"
- To było ulubione powiedzenie księdza Michała - wspomina Małgorzata Wojtaś z Nowodworu. Wraz z ojcem pani Małgorzaty ksiądz naprawiał zegar, który stał w miejscowym kościele. - Z tym powiedzeniem wiąże się pewna anegdota. Podczas wspólnej pracy przy renowacji zegara obaj panowie byli tak zajęci rozmową, że nie zwrócili uwagi, gdy ktoś poinformował ich o śmierci jednego z parafian. Ksiądz Michał odpowiedział tylko "świetnie, świetnie". Po chwili zorientował się co powiedział i zaczął przepraszać - opowiada pani Małgorzata.
W obronie krzyża
Ksiądz Michał będąc wikariuszem w Garwolinie walczył o powrót krzyża do Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem. W latach 1983-1984 wspierał duchowo i ochraniał młodzież podczas wystąpień młodzieży w obronie krzyża. Była to prawdziwa wojna z komuną o religię i zasady chrześcijaństwa.
Ksiądz Śliwowski, osoba pełna optymizmu, pogody ducha i energii przezwyciężającej każdą przeciwność losu przegrał walkę z chorobą nowotworową.
Zapamiętamy go jako dobrego gospodarza dbającego o swoich parafian, życzliwego i zawsze uśmiechniętego.
Komentarze