Apele mieszkańców o remont dróg w sołectwie Krukówka nie mają końca. Sołtys stara się interweniować, ale niewiele może wskórać.
Krukówka to najmniejsza wieś w powiecie. Mieszkańcy przypuszczają, że to dlatego gmina nie chce im pomóc. - Jest nas za mało, dlatego nikt nas nie słucha - mówi sołtys Marianna Witek.
Samo dostanie się do Krukówki to nie lada wyzwanie. Z Dęblina jedzie się od strony Rycic. Trzeba przejechać przez tory. Cały czas jedzie się drogą gruntową. Ma około kilometra. Na poboczach stoi woda. Nie ma co ryzykować i jechać szybciej niż 15 km/h. - Na wiosnę nie da się tam przejechać, bo droga nie jest odwodniona. Jeśli to nie zostanie naprawione, droga się po prostu "rozejdzie" - mówi Norbert Michalski, mieszkaniec Krukówki.
Ludzie z Krukówki skarżą się, że wszystkie drogi w sołectwie są w opłakanym stanie. Nie ma tam ani jednej drogi asfaltowej. Pełno w nich dołów. Są rozjeżdżone przez ciężki sprzęt pracowników leśnych.
Miejscowi mówią, że bez samochodu terenowego lepiej się tu nie zapuszczać. - Chcielibyśmy, żeby gmina wyremontowała drogi. Codziennie musimy nimi jeździć do pracy, a nasze dzieci do szkoły - mówi Bożena Komar. Mieszkańcy mówią, że wszelkie remonty ograniczają się do nawiezienia tłucznia. To zdecydowanie za mało. - Fundusz sołecki nie wystarcza, ponieważ są to niewielkie pieniądze i nie można za nie zrobić gruntownego remontu - informuje sołtys. - Żyjemy tu jak w dżungli - skarży się.
W przyszłym roku fundusz sołecki wyniesie tylko 7 tys. zł, razem z Borowiną i Plebanką. Droga od strony tej wsi również wymaga remontu. Dziś przypomina wąwóz. Latem jest rozjeżdżony, a zimą zalega tam śnieg. Na tym nie koniec. - Droga od Staw do Rokitni Starej jest w złym stanie.Jako jedyny we wsi mam kombajn, ale żeby nim przejechać, musiałem oczyścić pobocza. W innym przypadku, nie zmieściłbym się - mówi były sołtys Bogusław Dziubak.
Interweniują bez końca
Apele i interwencje mieszkańców w gminie trwają od 2007 roku. Sołtys i mieszkańcy na zebraniach wiejskich zawsze wspominają o fatalnym stanie dróg. Wójt Zbigniew Chlaściak zapewnia, że gmina nie zapomniała o mieszkańcach. Temat remontów dróg sprowadza się niestety do jednego słowa - pieniądze. A dokładnie ich braku. - Wnioski, które otrzymuję od mieszkańców z prośbami o remont dróg są zasadne, ale gmina nie jest w stanie tego zrealizować od razu. Remont dróg to spory wydatek - wyjaśnia Chlaściak. Wójt informuje, że drogi są remontowane każdego roku w miarę możliwości z funduszu sołeckiego. Na dotacje unijne gmina nie ma co liczyć. Drogi w Krukówce nie łapią się w kryteriach. - Dlatego drogi będą remontowane stopniowo z funduszy gminy - mówi wójt. Ludzi to nie przekonuje. Co więcej, na horyzoncie rysują się kolejne kłopoty. Wszystko w związku z planami przebudowy linii kolejowej Lublin - Warszawa. W ramach modernizacji okoliczne, niestrzeżone przejazdy zostaną zamknięte. Wtedy mieszkańcy, aby dostać się do pól i łąk będą zmuszeni pokonać dłuższą trasę przez tzw. "przejazd rokicki". A jeśli droga prowadząca do torów, tak zwana "Góra Kowalowa" nie będzie udrożniona, to mieszkańcy będą mieli jeszcze dalej i będą musieli przemieszczać się przez Brzeziny i Starą Rokitnię. Dziś ta piaszczysta droga, jak mówią mieszkańcy, jest prawie nieprzejezdna.
Teresa Palińska, Krukówka
Drogi w jeszcze gorszym stanie
Mieszkam tu sezonowo od 37 lat. Odkąd sięgam pamięcią, nic się od tamtej pory nie zmieniło. Drogi są w takim samym stanie. Nawet są gorsze, bo teraz każdy ma samochód, więc drogi się niszczą. Dodatkowo służba leśnicza wywożąc drzewo z lasu psuje nasze drogi.
Komentarze