Reklama

Latała szybowcami. Tętniak posadził ją na wózku

26/07/2016 23:00
Pracowała w I Bazie Lotnictwa Transportowego w Warszawie przy obsłudze śmigłowców. Statki powietrzne to jej pasja. Hobbystycznie rozpoczęła kurs szybowcowy. Jako osoba wysportowana często brała udział  w zawodach lekkoatletycznych.

"Powiedzieć, żeby mnie ratował" 

Tego dnia jak zwykle poszła do pracy. - Pamiętam, że w ten piątek strasznie bolała mnie głowa. Poszłam do lekarza na terenie naszej jednostki i dostałam skierowanie na badania neurologiczne, tomografię komputerową i rezonans magnetyczny - opowiada Grabowska. Kiedy następnego dnia ból nie ustępował, kobieta udała się do jednego z warszawskich szpitali. Lekarze postawili diagnozę - migrena. Zostały wyznaczone terminy kolejnych badań. Były  odległe.

W niedzielę (9 sierpnia) pani Kasia zadzwoniła do mamy. - Córka powiedziała, że poczuła ulgę. Głowa już ją nie bolała - wspomina pani Bogumiła. Chwilę po tym telefonie poczuła, że coś jest nie tak. Ponownie chwyciła za telefon. Tym razem zadzwoniła do przyjaciela. - Pamiętam, że udało mi się tylko powiedzieć, żeby mnie ratował, bo umieram. Chwilę potem musiałam już stracić przytomność - opowiada dziewczyna.

Walka o życie

Mężczyzna szybko dotarł do mieszkania. Nieprzytomną Kasię znalazł w łazience. Zadzwonił po karetkę. W szpitalu okazało się, że przyczyną dolegliwości był tętniak mózgu. Kiedy pękł, w pierwszym momencie nieświadoma kobieta poczuła się lepiej. Potem jej stan gwałtownie się pogorszył. W poniedziałek (10 sierpnia) była operowana po raz pierwszy. Lekarze walczyli o życie młodej pacjentki. Na początku rokowania były dobre. Dziewczyna szybko wybudziła się ze śpiączki. Wszystkich poznawała. Po około 2 tygodniach wystąpił obrzęk mózgu i konieczna była druga operacja. Tym razem pojawiły się powikłania. Lekarze przez tydzień nie wybudzali Kasi ze śpiączki. Nie mogła samodzielnie oddychać, więc została podłączona pod respiratora. Dodatkowo okazało się, że wycieka płyn mózgowo - rdzeniowy. Wystąpił paraliż całego ciała i problemy z mową. Potrzebna była kolejna operacja. Po kilkunastotygodniowym pobycie w szpitalu Kasia ma niewładną lewą stronę ciała i porusza się na wózku.

Szansa na zdrowie

Przed Grabowską kolejny etap walki o zdrowie. Dziewczyna marzy o tym, żeby wstać z łóżka, umyć zęby, czy uczesać włosy. Te zwykłe czynności stały się dla niej wyzwaniem. Kobieta każdego dnia przechodzi kilkugodzinną, mozolną rehabilitację. Niestety na zabiegi refundowane przez NFZ trzeba długo czekać. Raz udało się jej zakwalifikować na rehabilitację ortopedyczną. Problem polegał na tym, że potrzebuje rehabilitacji neurologicznej. Postanowiła leczyć się na własny koszt. Wspierają ją m.in. koledzy z pracy.

Do tej pory dęblinianka wydała na rehabilitację 50 tys. zł. Zadłużyła się.- Będę walczyć o powrót do zdrowia. Litry potu i łez wylewane każdego dnia dają mi nadzieję, że może za rok usiądę przy wigilijnym stole na krześle, zamiast na wózku - mówi Kasia.

Każdy z nas może wesprzeć leczenie Katarzyny Grabowskiej, którego miesięczny koszt to ok. 8 tys. zł. Dęblinianka jest podopieczną fundacji dla niepełnosprawnych - Avalon.

 

Możesz pomóc Kasi przekazując darowiznę lub wysyłając sms.

62 1600 1286 0003 0031 8642 6001

W tytule wpisując: GRABOWSKA, 5721

SMS o treści POMOC 5721 na numer 75165 (koszt sms 5 zł netto)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości