Powiatowy Inspektorat Weterynarii wydał decyzję o likwidacji nielegalnej hodowli w Janopolu
O sprawie Jana B. pisaliśmy trzy tygodnie temu. Wtedy to władze gminy Kłoczew zadeklarowały, że sfinansują uprzątnięcie potężnego złomowiska oraz śmietniska, które przez lata "zbudował" na swojej działce. Wówczas nie było jeszcze wiadomo jaki los czeka hodowane przez B. świniodziki.
Ostatnia kontrola Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej (PIW) miała miejsce 12 kwietnia. - Miała ona związek z rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń - informuje Anna Postrzech z Inspekcji Weterynaryjnej. Jak tłumaczy, ryzyko występowania ogniska ASF u Jana B. jest bardzo realne. - Gospodarstwo nie jest w najmniejszym stopniu zabezpieczone przed wirusem - zaznacza weterynarz. Zapadła więc decyzja o likwidacji hodowli. Ma ona rygor natychmiastowej wykonalności.
Pan Jan nie precyzuje czy zamierza dostosować się do nakazu. - Co by pan zrobił, jakby panu dziecko zabili? - pyta. - Ja je trzymam dla swojej przyjemności - dodaje po chwili. Sąsiedzi jednak skarżą się na smród z chlewni. Gospodarz odpiera zarzuty. - A jak inni wyjeżdżają z obornikiem na pole, to jest dobrze? - pyta. Według niego, składowisko zepsutych samochodów, złomu czy przeterminowanej żywności i napojów, nie powinno nikomu przeszkadzać. B. tłumaczy, że z wraków odzyskuje różne części. Czy zamierza sprzątnąć bałagan? - Mam dwóch ludzi do pomocy i powoli będziemy sprzątać - tłumaczy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Skoro jest zagrożenie ASFem to zaraz wpadną i wszystkim w okolicy wybiją trzodę chlewną.
Skoro jest zagrożenie ASFem to zaraz wpadną i wszystkim w okolicy wybiją trzodę chlewną.