- Ta praca uzależnia i przynosi wiele radości zwłaszcza, gdy uda się komuś pomóc - mówią pracownicy. Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Rykach świętowała 50-lecie istnienia
Dzisiejszy kształt Poradni jest zasługą obecnych i dawnych pracowników. Niektórzy z nich, jak Barbara Karst i wieloletnia dyrektor Alicja Kuchnio pamiętają pierwsze lata jej działalności.
Choć dziś trudno to sobie wyobrazić, w czasach PRL brakowało fachowych przyrządów pedagogicznych. Na szczęście kreatywność pracowników skutecznie niwelowała ten niedostatek. - Cięliśmy na kawałki pocztówki. Układając je, dzieci uczyły się myślenia przyczynowo-skutkowego - opowiada Alicja Kuchnio. Wśród bogactwa ręcznie robionych przyrządów znajdowały się też krzyżówki, rebusy i rozsypanki wyrazowe. Przydawały się nawet orzechy i patyczki. Służyły do liczenia i porównywania. Pomocą dydaktyczną mogło być niemal wszystko. - Wystarczyło, że przejrzałam gazetę, by pozyskać z niej to, co mi się przyda podczas zajęć - przyznaje Barbara Karst.
Własne pomysły pracownicy Poradni "sprzedawali" też rodzicom. Ci mieli np. prowadzić zeszyty do ćwiczeń logopedycznych. - Rysowało się w nich odpowiednie obrazki. Dzieci nazywały je i ćwiczyły w ten sposób trudniejsze do wymówienia głoski - wspomina pani Alicja.
Przyjaźń na całe życie
Najwięcej radości pracownikom Poradni sprawiają sukcesy podopiecznych. W ciągu 50 lat placówka przeprowadziła terapię u dziesiątek tysięcy uczniów. Czasem do osiągnięcia rezultatów wystarczało pozornie niewiele. - Pewnego chłopca przez kilka lat uczyłam wiązać kokardkę. Gdy mu się to wreszcie udało z radości chodziłam po całej Poradni pokazując ją każdemu - mówi Barbara Karst.
Szerokim echem odbił się przypadek dziewczynki z zespołem Downa. - Początkowo miała umiarkowany stopień upośledzenia, a po naszej terapii tylko lekki - wspomina Alicja Kuchnio.
Takie historie sprawiają, że placówka wciąż cieszy się zaufaniem wśród społeczeństwa. Zdaniem pracowników jest to też zasługą wyjątkowego podejścia do klientów. - Nasza dawna dyrektor Alina Dąbrowska wpoiła nam, że najważniejszy jest petent. Nie ma miejsca na pogaduszki, gdy na korytarzu czeka dziecko. Takim zasadom jesteśmy wierni do dziś - zauważa pani Alicja. Zaś wartością dodaną Poradni są dobre relacje między pracownikami. - Ta praca dała mi coś najcenniejszego: przyjaciół na całe życie - przyznaje pani Barbara.
Gabinety w zależności od potrzeb
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Rykach powstała w 1969 r. Początkowo mieściła się w domku dla nauczycieli przy ul. Żytniej, a nieco później przy ul. Plac Wolności. Kolejne lokalizacje to Urząd Miejski oraz internat Zespołu Szkół Zawodowych nr 2. W każdej z siedzib największym kłopotem była mała liczba pomieszczeń. W samym tylko internacie Poradnia musiała dzielić kondygnację z dwiema instytucjami: biblioteką i Samorządową Administracją Szkół i Przedszkoli. - Mieliśmy zaledwie 3 pokoje, które w zależności od potrzeby służyły za różne gabinety. Nie można było nawet osobno ulokować archiwum. Sytuacja poprawiła się dopiero wtedy, gdy budynek opuścił SASiP - wspomina Alicja Kuchnio. Prawdziwy komfort Poradnia uzyskała dopiero w 2005 r. przenosząc się do 5 gabinetów na II piętrze internatu Zespołu Szkół Zawodowych nr 1.
Pierwszym dyrektorem placówki była Stanisława Liszewska (od stycznia 1969 do listopada 1971). Następnie funkcje te pełniły: Alina Dąbrowska (od 1 listopada 1971 do 31 grudnia 1991), Alicja Kuchnio (od 1 stycznia 1991 do 31 sierpnia 2017). Obecnie placówką kieruje Mirosława Brasławska-Haque.
Obchody 50-lecia istnienia zorganizowano w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Rykach. Zgromadziły dziesiątki przyjaciół placówki. Wśród gości pojawili się m.in. lubelski kurator oświaty Piotr Szczepanik i współpracujący z Poradnią rektor Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej w Józefowie Tadeusz Graca.
Tomasz Kępka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze