Dokładnie dwa lata temu, 12 lipca 2024 roku, na lotnisku w Gdyni zginął Robert Jeł – wówczas major, pilot i instruktor z 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Samolot M-346 Bielik, którym leciał podczas treningu przed pokazem lotniczym, uderzył w płytę lotniska i stanął w płomieniach.
Robert Jeł przygotowywał się tego dnia do pokazu z okazji 30-lecia Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Podczas lotu treningowego jego maszyna uderzyła w płytę lotniska. Pilot zginął na miejscu, a zaplanowane na kolejny dzień uroczystości zostały odwołane.
Urodzony w 1983 roku w Pyskowicach, Robert Jeł od dzieciństwa interesował się lotnictwem – budował modele samolotów i śledził pokazy lotnicze. Marzenie o lataniu spełnił, kończąc dęblińską Szkołę Orląt. W swojej karierze latał między innymi na samolotach TS-11 Iskra, M-346 Bielik oraz Su-22, służąc w 41 Bazie Lotnictwa Szkolnego jako doświadczony pilot i ceniony instruktor.
W październiku 2023 roku zapisał się w historii polskich Sił Powietrznych jako pierwszy pilot, który przekroczył 1000 godzin nalotu na M-346 Bielik. – W październiku 2023 roku ppłk Robert Jeł jako pierwszy pilot w historii polskich Sił Powietrznych przekroczył nalot 1000 godzin na samolocie M-346 Bielik – zaznacza por. Marlena Kuna.
Po śmierci Robert Jeł został awansowany pośmiertnie do stopnia podpułkownika. W środowisku lotniczym był znany pod pseudonimem „Killer” – symbolem determinacji, profesjonalizmu oraz pasji do latania, jaką okazywał przez całą swoją służbę. Dwa lata po tragedii pozostaje w pamięci jako wzór pilota, nauczyciela i człowieka oddanego służbie.
Mariusz Duszyński, Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformował PAP, że postępowanie w tej sprawie zostało przedłużone do 13 lipca 2026 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze