Reklama

10 lat temu Sobieszyn pogrążył się w żałobie

Gdyby nie tragiczny wypadek, za kilka dni obchodziłby 35-lecie swojego kapłaństwa. Wierni i koledzy z roku seminarium w 10-tą rocznicę śmierci modlili się za ks. Krzysztofa Czarnotę, proboszcza parafii w Sobieszynie

Wiele było jeszcze przed nim. Miał dopiero 50 lat. Wszystko skończyło się w 2012 roku. 30 maja miał jechać z młodzieżą szkolną na wycieczkę po sanktuariach diecezji siedleckiej. 3 czerwca miał uroczyście obchodzić 25-lecie święceń kapłańskich. Te i inne plany przekreśliła tragiczna śmierć.

29 maja ks. Krzysztof wracał z domu rodzinnego do swojej parafii. Około godziny 14:35, na łuku drogi krajowej nr 19 między Łosicami a Międzyrzecem Podlaskim w miejscowości Kopce (powiat łosicki), zjechał nagle na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z samochodem ciężarowym. W wyniku odniesionych obrażeń kapłan zginął na miejscu.

Reklama

Wiadomość o śmierci księdza Krzysztofa spadła na jego parafian jak grom z jasnego nieba. Ks. Krzysztof Czarnota rozpoczął posługę kapłańską w Sobieszynie 25 sierpnia 2009 roku. Od początku dał się poznać jako życzliwy duszpasterz i dobry gospodarz.

Ks. Krzysztof Czarnota znany był również parafianom z Dęblina. W parafii pw. Chrystusa Miłosiernego w latach 1993-1994 był wikariuszem.

Zgodnie z życzeniem księdza Krzysztofa jego ciało spoczęło na sobieszyńskim cmentarzu.

Wczoraj w 10. rocznicę śmierci do Sobieszyna zjechali kapłani-koledzy ks. Krzysztofa z roku seminarium, którzy 35-lat temu przyjmowali razem święcenia kapłańskie. Wspólnie z parafianami modlili się za tragicznie zmarłego kapłana.

Reklama

Więcej w papierowym wydaniu Twojego Głosu

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości