Był 4 stycznia 1923 roku. W Białkach Górnych (gm. Ułęż) w domu Szymona i Władysławy Kapustów urodziła się córeczka. Dziś pani Stanisława Szarek świętuje setne urodziny. Goście zaśpiewali jej 200 lat!
Taki jubileusz nie zdarza się często. Nic dziwnego, że z gratulacjami do mieszkanki Ryk pospieszyli: burmistrz Jarosław Żaczek, Iwona Krupińska - kierownik USC oraz Sylwester Wawer - kierownik ryckiej placówki KRUS. Jubilatka z wielkim przejęciem czekała na swoich gości.
Były kwiaty i życzenia. Toast i urodzinowy tort. Wszyscy głośno zaśpiewali "200 lat!". Pani Stanisława przyszła na świat jako drugie dziecko Szymona i Władysławy Kapustów. W sumie wychowywała się z czwórką rodzeństwa: najstarszym bratem Henrykiem i młodszymi Mironem oraz Longiną i Kazimierą. Żadne z rodzeństwa już nie żyje.
Gdy dzieci podrosły zaczęły pomagać w niewielkim gospodarstwie rodziców. Stanisława od razu polubiła pracę wokół domu. Nigdy nie pracowała zawodowo. Całe życie zajmowała się domem i swoimi najbliższymi. W wieku 19 lat wyszła za mąż za Henryka Wójcika. Wkrótce na świat przyszła córka Teresa. Niestety małżeństwo nie trwało długo. W wieku 22 lat pani Stanisława została wdową. 6 lat później wyszła drugi raz za mąż. Z Franciszkiem Szarkiem doczekali się dwójki dzieci, córki Elżbiety i syna Andrzeja. Rodzina z gminy Ułęż przeniosła się do Ryk. Początkowo mieszkali w wynajętym mieszkaniu, ale na początku lat 60-tych wybudowali własny dom przy ulicy Słowackiego, w którym pani Stanisława mieszka do dziś. Pan Franciszek zmarł w 2008 roku. W małżeństwie przeżyli 56 lat.
Pani Stanisława zawsze cieszyła się dobrym zdrowiem. Jeszcze w wieku 97 lat, sama gotowała sobie jedzenie. Dziś, głównie ze względu na trudności w poruszaniu się, korzysta z pomocy opiekunki. Są problemy też ze słuchem, a parę lat temu pojawiły się komplikacje z lewym okiem. To skutki wypadku, które dały znać o sobie po ok. 50 latach, kiedy została potrącona przez autobus.
W dalszym ciągu pani Stanisława jest ciekawa życia. Lubi rozmawiać, opowiadać. Interesuje się tym co dzieje się w Rykach. Przejmuje się sytuacją za wschodnią granicą Polski na Ukrainie. Sama przeżyła II wojnę światową i wie co to znaczy.
Stulatka cały czas mieszka w swoim domu w Rykach pod czujnym okiem syna Andrzeja. Jedna z córek mieszka w Berlinie, a druga w Warszawie. - Nigdy nie myślałam, że dożyję takiego wieku, ale przede wszystkim jestem dumna, że dobrze wychowałam swoje dzieci - mówi pani Stanisława, która doczekała też 5. wnucząt: dwóch Maciejów, Agaty, Michała i Justyny oraz dwoje prawnucząt Marcela i Leny, która urodziła się miesiąc temu.
Jaka jest recepta na długowieczność pani Stanisławy, jak na co dzień wygląda życie stulatki? O tym już w najbliższym papierowym wydaniu Twojego Głosu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze