Reklama

4,5-letni Kuba zmarł na rękach lekarzy

- Był pogodnym, otwartym i uśmiechniętym dzieckiem - mówi Anna Świtaj, wychowawczyni chłopca. Prokuratura Rejonowa w Rykach wyjaśnia okoliczności śmierci 4,5-latka. Do tragedii doszło w ubiegłym tygodniu w Owni w gminie Ryki

Kuba urodził się z niepełnosprawnością intelektualną. Wymagał stałej opieki rodziców. Mieli świadomość, że może zrobić sobie krzywdę, zwłaszcza kiedy zaczął lepiej chodzić. Od września ubiegłego roku został wychowankiem Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego w Rykach. Celem ośrodka jest przygotowanie dzieci i młodzieży w wieku od 3 do 25 lat do samodzielnego udziału w życiu społecznym.

Pojawiły się duszności

We wtorek po świętach Kuba przebywał w domu razem z rodzicami i starszym bratem. Rano gorzej się poczuł. Miał duszności. Rodzice od razu zareagowali. - Próbowałam zadzwonić do przychodni, ale nikt nie odbierał. Mąż pojechał do Ryk samochodem. Niedługo potem zadzwonił, że umówił wizytę u lekarza - mówi mama Kuby.

Reklama

...

Płatny dostęp do treści

To jest tylko fragment tekstu - jeśli chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium musisz wykupić dostęp.

Pozostało 79% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości