Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 w Dęblinie będą serwisować silniki do czołgów Abrams. Umowę w tej sprawie podpisano w obecności premiera Donalda Tuska i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wartość inwestycji szacowana jest na około 300 mln zł.
Nowe Autoryzowane Centrum Serwisowe silników Honeywell AGT1500 ma być jedynym takim obiektem w Europie i jednym z zaledwie kilku na świecie. W Dęblinie będą naprawiane i serwisowane turbowałowe silniki wykorzystywane w amerykańskich czołgach Abrams, używanych przez polską armię.
Podczas uroczystości premier Donald Tusk mówił, że inwestycja ma znaczenie nie tylko dla Polski, ale też dla całego NATO oraz relacji polsko-amerykańskich.
- Są tylko trzy miejsca na świecie, gdzie takie centra funkcjonują. To oczywiście Stany Zjednoczone, Australia i Polska. Od dzisiaj także Polska. Jedyne takie miejsce w Europie - powiedział premier.
Szef rządu zwrócił uwagę, że dotychczas przeglądy i naprawy silników Abramsów musiały odbywać się w Stanach Zjednoczonych. Dzięki podpisanej umowie cały proces będzie można przeprowadzać w kraju, co ma wyraźnie skrócić czas serwisowania sprzętu wojskowego.
- To jest 300 milionów. Naprawiamy pewne niedoskonałości kontraktów z przeszłości - stwierdził Donald Tusk.
Inwestycja jest ważna także dla samego Dęblina i regionu. Powstanie nowoczesna infrastruktura techniczna, zaplecze logistyczne oraz centrum kompetencyjne związane z obsługą zaawansowanych technologii wojskowych.
W praktyce oznacza to nowe miejsca pracy i możliwość rozwoju specjalistycznych kompetencji w branży obronnej. Władze miasta oceniają, że przedsięwzięcie może wzmocnić pozycję Dęblina jako jednego z głównych ośrodków przemysłu obronnego w Polsce.
W wydarzeniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej, Agencji Uzbrojenia, Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 oraz firmy Honeywell. Miasto reprezentowali burmistrz Roman Dariusz Bytniewski oraz przewodniczący Rady Miasta Tomasz Mikusek.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że centrum w Dęblinie będzie obsługiwać nie tylko polskie Abramsy.
- Zakłady stają się wysuniętą placówką, wysuniętym hubem serwisowym, który będzie służył nie tylko Polsce, ale wszystkim posiadaczom sprzętu amerykańskiego w Europie - stwierdził szef MON.
Minister dodał, że dzięki inwestycji czas napraw i przeglądów czołgów może skrócić się z wielu miesięcy do kilku dni.
Kosiniak-Kamysz przypomniał też, że Polska jest dziś jednym z największych partnerów Stanów Zjednoczonych w zakresie zakupów sprzętu wojskowego.
- Ponad 50 miliardów dolarów to suma zakupów realizowanych przez Polskę w Stanach Zjednoczonych: Abramsy, Apache, F-35, uzbrojenie i baterie Patriot - wyliczał.
Premier Donald Tusk zaznaczał, że zakup 366 czołgów Abrams to jedna z największych inwestycji w historii polskiej armii. Według niego rozwój zaplecza serwisowego w Polsce wzmacnia bezpieczeństwo państwa i uniezależnia kraj od zagranicznych centrów obsługi.
Szef rządu mówił też o znaczeniu współpracy transatlantyckiej:
- Nie ma alternatywy dla przyjaźni i współpracy polsko-amerykańskiej - powiedział premier.
Dla Dęblina podpisana umowa może oznaczać jeden z największych impulsów rozwojowych od lat. Miasto kojarzone dotąd przede wszystkim ze Szkołą Orląt i lotnictwem wojskowym zyskuje nową rolę na mapie europejskiego przemysłu obronnego.
Powstające centrum serwisowe będzie nie tylko ważnym elementem systemu bezpieczeństwa Polski, lecz także szansą na rozwój lokalnej gospodarki i rynku pracy w powiecie ryckim. Dla mieszkańców to konkretny sygnał, że wojskowe inwestycje nie kończą się wyłącznie na zakupie sprzętu.
Fot: Donald Tusk / Facebook
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze