Reklama

Czarnych spotkanie po latach

Już po raz drugi z inicjatywy Janusza Kozickiego - piłkarza, trenera i działacza Czarnych Dęblin odbyło się spotkanie integracyjne dla sympatyków klubu.

Potęga Czarnych Dęblin upadła wraz z rozwiązaniem klubu w 2015 roku. Jednak Janusz Kozicki wierzy w powrót do świetności zasłużonego dla sportu w Mieście Orląt klubu. Obecnie jako trener i prezes Czarnych/Orląt Dęblin, klubu, który ma być kontynuacją tradycji KKS-u,  szkoli młodzież z wiarą i nadzieją na lepsze czasy.  Nie zapomina też o byłych zawodnikach i działaczach. Impulsem do działania są wydarzenia losowe związane z byłymi piłkarzami Czarnych Dęblin. W 2014 oldboje Czarnych zagrali z oldbojami Radomia dla Dariusza Cieśli, który wówczas ucierpiał w wypadku i od  tamtej pory jeździ na wózku inwalidzkim. Tym razem do spotkania skłoniła tragiczna śmierć Artura Szydłowskiego.

- Z częścią chłopaków spotkaliśmy się na pogrzebie Artka - mówi Janusz Kozicki. - Postanowiliśmy zwołać innych by powspominać stare dobre czasy. Na granie jesteśmy już za starzy dlatego nasze spotkanie odbyło się tylko przy stole.

Reklama

W spotkaniu Czarnych Dęblin 15 listopada 2019 uczestniczyli: Bernard Bojek, Sławomir Soból, Krzysztof Potyra, Henryk Sienkiewicz, Karol Tomanek, Jerzy Łukasiewicz, Henryk Adamczyk, Jacek Cienkowski, Albin Łukasiewicz, Dariusz Cenkiel, Janusz Kozicki, Zbigniew Szponar - lekarz klubowy, Józef Dudek, Ryszard Wąsik, Bogdan Pracz, Dariusz Gorczyca, Sławomir Gawryjołek, Andrzej Utnicki, Maciej Wnuk, Dariusz Cieśla, Marek Kuna, Jarosław Wróbel, Robert Pieńkosz.

Wspomnienia

Janusz Kozicki - 62 lata (18 lat jako zawodnik, trener i działacz)

Reklama

Strzeliłem gola reprezentantowi Polski

Pamiętam wszystkie mecze z Rykami. Prawie w każdym strzeliłem gola. Kilka utkwiło mi w pamięci szczególnie. Wtedy trenerem w Rykach był Edmund Marciniak. W jednym z meczów zawodnikiem, który miał mnie pilnować na boisku był Zbyszek Gruza. Udało mi się urwać mu i zdobyć zwycięskiego gola. Pokonałem także Zygmunta Kalinowskiego, byłem reprezentanta Polski, który grał w barwach Hortexu. Ryki. Trzeci gol to strzał z połowy boiska, po którym piłkę z siatki wyciągał Tosiek Piasecki. Pojedynki derbowe zawsze budziły emocje. Na boisku ze sobą walczyliśmy, a po meczu chodziliśmy na piwo.

Reklama

Sławomir Sobol - 48 lat (7 lat jako zawodnik)

Kłótnie Marka i Janka bawiły do łez

Z Czarnych zapamiętałem ciągłe kłótnie Marka Kuny z Jankiem Kozickim. Szczególnie na obozach. Te spięcia doprowadzały nas do łez. Marek był takim lekkoduchem i nie był w wojsku. Janek był i z tego powodu uczył Marka, na przykład sznurowania namiotu oraz innych czynności. Marek zawsze odpowiadał, że w wojsku był w orkiestrze i grał na wodoszczelnym saksofonie. Takie było zawsze jego tłumaczenie gdy czegoś nie potrafił zrobić.W seniorach Czarnych zagrałem po raz pierwszy w wieku 14 lat. Zostałem bardzo dobrze przyjęty przez starszych piłkarzy. Niektórzy mieli więcej lat gry w KKS-ie niż ja w metryce. W drużynie wszyscy przyjęli mnie do zespołu po ojcowsku. Za to im jestem wdzięczny.

Reklama

Marek Kuna - 63 lata (15 lat jako zawodnik, później działacz klubowy)

Broniłem w rękawicach spawalniczych

Kiedyś graliśmy mecz z Polarem Wrocław. Było to na obozie w Karpaczu. Polar grał wtedy dwie ligi wyżej niż my. Chyba w II lidze. Wygraliśmy 3:2, a ja zagrałem kapitalny mecz. Po meczu podszedł do mnie bramkarz przeciwników z pytaniem ,,skąd wziąłem rękawice''. Broniłem wtedy w rękawicach spawalniczych przerobionych na bramkarskie - nakleiłem na nie pocięte gumy z rakietek do tenisa stołowego. Nie wiem czy mój rywal chciał ze mnie zadrwić, czy też podziwiał moją pomysłowość i umiejętności. Te rękawice mam do dziś, a koledzy zawsze wspominają tę historię.

Reklama

Henryk Adamczyk - 74 lata (trener w latach 80-tych)

Chcieli zabrać mi mieszkanie

Mieszkam w Puławach. Do Dęblina trafiłem jako początkujący trener. Graliśmy wtedy przy szkole numer 1. Nie mieliśmy wówczas żadnej szatni. Piłkarze przebierali się na ławkach rezerwowych. Potem jak wybudowano obecny stadion szatnie były w wagonach kolejowych. Z Czarnymi zrobiłem awans do wyższej ligi. Miałem też przez ten klub trochę kłopotów. W 1983 wyjechałem na kontrakt do Libii. Po dwóch latach wróciłem do Dęblina na ławkę trenerską. Dostałem też pracę na kolei. Nie podobało się to mojej poprzedniej firmie z Puław. Z tego powodu chcieli zabrać mi służbowe mieszkanie. Sprawa trafiła do sądu, ale po roku odpuściłem w obawie przed stratą lokum i zrezygnowałem z Dęblina. Do Czarnych wróciłem jeszcze raz na dwa sezony w latach dziewięćdziesiątych.

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości