- Martwe zwierzęta przewieziono do zakładu, gdzie zostały zutylizowane - mówi Anna Postrzech, powiatowy lekarz weterynarii
O porządkowaniu nielegalnego składowiska odpadów w Janopolu pisaliśmy już wielokrotnie. W ostatni piątek na posesji Jana B. pojawili się pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Wszystko przez to, że kilka miesięcy temu zapadła decyzja o likwidacji stada świniodzików. Te były przez wiele lat przetrzymywane w oborze na podwórku. Ostania kontrola powiatowego lekarza odbyła się 12 kwietnia. Jak się okazało, miała związek z rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń. - Ryzyko występowania ASF u gospodarza jest bardzo realne - mówiła wtedy Anna Postrzech, powiatowy lekarz weterynarii. - Gospodarstwo nie jest w najmniejszym stopniu zabezpieczone przed wirusem - zaznaczyła.
Zapadła więc decyzja o likwidacji hodowli. Miała rygor natychmiastowej wykonalności. Od tamtej pory minęły niemal cztery miesiące. - Tyle trwały wszelkie procedury - informuje Anna Postrzech.
W piątkowe przedpołudnie ( 9 sierpnia) oprócz weterynarzy na posesji pojawili się pracownicy firmy zajmującej się ubojem zwierząt. Dodatkowo zaangażowano policję. Ponieważ właściciel był agresywny, funkcjonariusze odseparowali go od prowadzących działania. Posadzili w radiowozie, aż do zakończenia działań.
Przy zabezpieczeniu pracowało kilku policjantów. - Powiatowy lekarz weterynarii zwrócił się z wnioskiem do komendanta powiatowego policji o udzielenie pomocy podczas wykonywanych czynności - informuje podkom. Jarosław Chmielewski z ryckiej policji.
Te przebiegały dość długo. O ile dwie mniejsze sztuki zostały zabite dość szybko, o tyle dwa starsze osobniki już nie. - Bardzo ciężko jest poradzić sobie z tak dużymi zwierzętami, szczególnie, że są agresywne - usłyszeliśmy na miejscu od jednego z pracowników. Ostatecznie swoją pracę zakończyli o godz. 18.
- Zostały uśpione i zabite wszystkie cztery sztuki - mówi Anna Postrzech. W jaki sposób, tego nie zdradza. - Martwe zwierzęta przewieziono do zakładu, gdzie zostały zutylizowane - dodaje.
- Cieszę się, że pani doktor Postrzech skutecznie wykonała decyzję. Bez wsparcia policji nie da się wykonać żadnej decyzji administracyjnej wobec pana B. - mówi wójt gminy Zenon Stefanowski. - Obecność funkcjonariuszy jest w takich przypadkach konieczna - dodaje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze