Reklama

Dla powiatu Pływalnia jest finansową kulą u nogi

19/03/2019 10:49
Wysokie koszty utrzymania, drenująca budżet dotacja i rosnące wymagania płacowe załogi. Dyrektor dostał czas, żeby się wykazać


Zarząd Powiatu ma twardy orzech do zgryzienia. Po ratowaniu szpitala na horyzoncie widać kolejny problem finansowy. Chodzi o Powiatową Pływalnię. To, że będzie deficytowym przedsięwzięciem było jasne od początku. Gorzej, że próg, do którego powiat może ją dotować (50 % - kosztów) jest tuż tuż. W tym roku koszty funkcjonowania basenu mają wynieść 2 mln 215 tys. zł. 1 mln 108 tys. zł to przychód, jaki obiekt ma osiągnąć. 1 mln 107,5 tys. zł - to dotacja.

Nikt nie dyskutuje z tym, że Pływalnia jest potrzebna. Świadczy o tym choćby liczba osób - 100 tys. wejść rocznie - korzystających z tego nowoczesnego obiektu. Pojawia się jednak pytanie co zrobić, aby zmniejszyć wysokość dotacji? Bo pieniądze te mogłyby zostać wykorzystane na inne cele.

Zwiększyć przychody


Istnieją dwie drogi do poprawy sytuacji finansowej pływalni. Trzeba ograniczyć koszty albo zwiększyć przychody. Najlepiej, aby procesy te następowały równolegle.

Zdaniem Arkadiusza Dąbrowskiego, dyrektora Pływalni, jeżeli chodzi o zwiększenie przychodów (poza aktualną ofertą - dod. red.) to pomysły są, tylko ciężko je wdrożyć w życie. Dyrektor mówi o nauce pływania w ramach lekcji w-f dla dzieci ze szkół podstawowych z gmin. Jego zdaniem kłopot polega na tym, że samorządy niechętnie dotują takie zajęcia. Lekcje w ramach ministerialnego "Delfinka" (pilotuje go gmina Ryki - dod. red.) to trochę mało.

To może sauna, o której mówi się, że przyciągnęłaby nowych klientów? - Był projekt koncepcyjny opiewający na ok. 500 tys. zł netto. To była sauna sucha i mokra, węzeł sanitarny, trzy pomieszczenia biurowe i salka fitness - 90 m2. Na tę chwilę to zbyt drogo. Nie wiadomo też kiedy i czy w ogóle taka inwestycja się by się zwróciła - uważa Dąbrowski. To może jakieś programy zewnętrzne na dotację zajęć na basenie? - Istnieją  programy skierowane do klubów pływackich. My jako podmiot nie możemy startować - uważa Dąbrowski.

Ograniczyć koszty


O przyszłości Pływalni dyrektor rozmawiał z zarządem powiatu. I tu dochodzimy do kwestii redukcji kosztów. O ile niewiele można zrobić, jeżeli chodzi o koszty osobowe. To już wydatki na media - prąd i wodę - można próbować ograniczać.

Plan jest taki, aby pójść w fotowoltaikę. W budżecie zostało zarezerwowane w tym roku 80 tys. zł na ten cel. Pomysł polega na tym, aby środki te stanowiły wkład własny do projektu, w którym możliwe będzie pozyskanie pieniędzy z zewnątrz. Ani starosta Szczygielski, ani dyrektor Dąbrowski póki co o konkretach nie chcą mówić. Ten drugi zdradza jedynie, że gdyby plan się powiódł, koszty energii elektrycznej udałoby się rocznie zredukować od 120 do 150 tys. zł. To szacunki biorące pod uwagę obecne ceny prądu.

Sygnał ostrzegawczy




Zdaniem starosty Szczygielskiego, oszczędności w funkcjonowaniu Pływalni mogą sięgnąć nawet 300 - 400 tys. zł w skali roku. Ale panele słoneczne wszystkiego nie załatwią. - Można poszukać też innych środków zewnętrznych. Można zaktywizować ludzi do korzystania z basenu. Trzeba tylko troszkę więcej wysiłku - mówi Szczygielski.

Te słowa to sygnał ostrzegawczy dla Arkadiusza Dąbrowskiego. Starosta nie mówi tego wprost, ale faktem jest że szef Pływalni dostał kilka miesięcy żeby się wykazać. - Jesteśmy po rozmowach z panem dyrektorem. Czas pokaże co będzie - dodaje starosta. Przyznaje też, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, rozważy zmianę na stanowisku dyrektora Pływalni.

- Zdaję sobie sprawę, iż stanowisko nie jest mi nadane dożywotnio i liczę się z tym, że mogę zostać zwolniony. Póki jestem dyrektorem, to pracę swoją wykonuję najlepiej jak umiem - mówi Dąbrowski.


Chcą więcej zarabiać


Pływalnia zatrudnia osoby na 23,5 etatu. Do tego ludzie na umowę zlecenie. W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia ze sporą rotacją jeżeli chodzi o zatrudnianie ratowników wodnych. Z pracy zrezygnowało czterech z nich. Powód? Pieniądze. Średnie zarobki ratownika na pływalni w Rykach nie przekraczają nawet 3 tys. zł brutto. Firma szuka ludzi. - Pływalnia Powiatowa w Rykach ogłasza nabór na stanowisko ratownik wodny. Zachęcamy do współpracy - są aż trzy wolne etaty - czytamy na stronie internetowej obiektu. - Wynagrodzenia w polskiej gospodarce idą w górę. Więc nasi pracownicy także tego oczekują - zauważa Arkadiusz Dąbrowski.

Starosta  Szczygielski zapowiada też, że w najbliższych dwóch tygodniach dojdzie do spotkania zarządu powiatu z Pracownikami pływalni. Tematem rozmów mają być postulaty płacowe i sytuacja ogólna.

W 2018 odnotowano blisko 100 tys. wejść na pływalnie powiatową w Rykach.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości