Reklama

Głosowanie = Wybór

16/09/2019 20:15

Dlaczego ja chodzę na wybory? Nie dlatego, że tak trzeba, ani dlatego, że to obywatelski obowiązek. To drugie sformułowanie, ewidentnie przez media nadużywane, brzmi trochę jak zużyty slogan. Ja chodzę dlatego, żebym miał wpływ. Wpływ na to kto będzie nami rządził przez następne 4 lata, kto będzie wydawał nasze pieniądze, kto będzie nas reprezentował na arenie międzynarodowej. Powie ktoś, co znaczy jedna moja kartka. Jedna pewnie nic, ale kilka tysięcy kartek wrzuconych do urny świadomie, już tak. Poza tym jeśli się "obrazimy" na wybory i nie pójdziemy, to one i tak się odbędą. Do władzy dojdą ludzie z klucza, którzy być może nie powinny się we władzach znaleźć. I do kogo będziemy wtedy mieli pretensje, kogo będziemy obarczać winą za taki stan rzeczy? Chyba tylko "garbatego, że ma proste dzieci". Demokracja ma to do siebie, że to wyborcy wybierają władze. Gdyby tego nie robili, mielibyśmy PRL, czyli głosowanie a nie wybory. Na całym świecie kandydaci o wyborców zabiegają. W niektórych demokracjach spektakle wyborcze to już prawdziwe show. Wszyscy wszystko obiecują. Tylko, czy należy w to wszystko wierzyć? Przede wszystkim trzeba sprawdzać. Czy jest realnie możliwe do zrobienia to co dana partia "gwarantuje", czy przypadkiem już "złotych gór" wcześniej nie obiecywała. Czy wywiązała się z danych obietnic, czy wszystko było zgodnie z prawem i czy na pewno naród był beneficjentem poczynań danego ugrupowania. Nie ma teraz tłumaczenia, że się nie zna kandydata. Jeśli się nie może, czy nie chce chodzić na spotkania przedwyborcze, można znaleźć potrzebne informacje  w internecie. A tu dostęp zawsze się znajdzie. Poza tym trzeba wiedzieć, że "gadać i obiecywać" można wszystko, ale przede wszystkim trzeba wygrać wybory. Jeśli się ma wiekszość w sejmie i w senacie to spełnienie obietnic jest prostsze, chociaż zawsze "pachnie" samowładztwem. Jeśli się nie ma większości, trzeba zawierać koalicje, a to już "wyższa szkoła jazdy". Jeśli się tego nie umie albo nie chce, to nic się nie zdziała. I wtedy nici z obietnic przedwyborczych, czyli "kicha". Jedno jest pewne, na wybory trzeba chodzić świadomie i patrzeć kandydatom na ręce. No i nie bez znaczenia jest tu odzywka rodem z pokera - SPRAWDZAM.

                                                                                                                                                                    Andrzej Matysiak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości