Stroje z babcinych szaf, wojenne atrybuty, broń oraz emocje i wzruszenie. Młodzież poznała historię powstania warszawskiego
Reprezentanci sześciu Certyfikowanych Wojskowych Klas Mundurowych oraz oddziałów przygotowania wojskowego Zespołu Szkół im. Kajetana hr. KIckiego w Sobieszynie podsumowali lokalną edycję ogólnopolskiej akcji "BohaterOn" - włącz historię, której nadrzędnym celem jest pielęgnowanie pamięci o uczestnikach powstania warszawskiego, które trwało od 1 sierpnia do 3 października 1944 roku. Przedstawiciele Armii Krajowej wystąpili przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim. Uczniowie postanowili wcielić się w rolę powstańców i poznać ich życie i niepewną codzienność. - Dowiedzieliśmy się m.in., że w tamtym czasie ludzie cierpieli z głodu. Jedli słynną zupę plujkę i potajemnie organizowali żniwa, żeby upiec chleb. Dziś wydaje nam się to nieprawdopodobne, bo chleba mamy pod dostatkiem - mówi Michał Łapka, uczeń klasy III LO. Opowiada, że powstańcy samodzielnie produkowali również broń. - Robili granaty z benzyny lub łatwopalnych cieczy w butelkach tzw. koktajle Mołotowa. Z magazynu szkolnego pożyczyliśmy też niemieckie granaty z drewnianą rączką - dodaje.
Aby poczuć się, jak uczestnicy powstania, trzeba było przede wszystkim wyglądać jak oni. - Zakładając strój, jaki nosiły kobiety w czasie powstania poczułam się, jak jedna z nich. To było ciekawe przeżycie i wiązało się z wieloma emocjami, bo uświadomiłam sobie, co wtedy czuły i doświadczały te kobiety - mówi Zuzanna Dudkowska. Dodaje, że w dzisiejszych czasach strój odgrywa ważną rolę i każdy chce wyglądać dobrze i modnie. - W czasie powstania to, co kobieta miała na sobie nie było istotne. Liczyło się tylko, żeby przetrwać - zaznacza uczennica.
W organizację akcji włączyła się społeczność szkolna oraz rodzice i dziadkowie. Uczniowie szukali strojów w garderobach swoich przodków. - Bluzkę i buty pożyczyłam od mojej babci Marty. Buty były dla mnie wyjątkowe, bo pamiętają czasy II wojny światowej i komponowały się idealnie ze strojem - opowiada Zuzanna.
Zanim uczniowie wzięli udział w akcji, wcześniej się do niej przygotowali. - Oglądaliśmy filmy o powstaniu, szukaliśmy w sieci strojów z tamtych lat i oglądaliśmy wideo grup rekonstrukcji historycznych. Wiele informacji przekazał nam również pan Wojciech Niedziółka, nasz nauczyciel historii. Chcieliśmy dowiedzieć się jak najwięcej o tym, jak żyło się w tym trudnym czasie - wyjaśnia Michał Łapka. - Miałem na sobie furażerkę lotniczą, którą pożyczyłem od jednego z nauczycieli oraz kurtkę pikowaną i oliwkowe spodnie od munduru. Pas pochodził z II RP. Czułem się w tym stroju niesamowicie - dodaje.
Jakub Król ubrał się w mundur wojskowy, który odziedziczył po dziadku. - Te stroje były dla nas sentymentalne, a do zadania podeszliśmy na poważnie - wyjaśnia Jakub.
W czasie powstania ważną rolę odegrali też duchowni, którzy organizowali potajemne nabożeństwa i przekazywali wiedzę o Bogu. Zofia Pawelec postanowiła przebrać się za zakonnicę. - Wyróżniałam się wśród pozostałych, bo jako jedyna byłam osobą duchowną. Pełniłam również rolę akuszerki - mówi uczennica. - Spódnicę pożyczyłam od babci, a habit miałam własny, bo kiedyś grałam w szkolnym przedstawieniu - wyjaśnia Zofia.
Akcję koordynował Wojciech Niedziółka, nauczyciel historii. - Uczniowie wpadli na pomysł, aby zrobić sesję zdjęciową i wykorzystać jako tło infrastrukturę naszej zabytkowej szkoły. Zdjęcia prześlemy do uczestników powstania i napiszemy podziękowania i życzenia, które będą zawierały jedynie 25 słów, bo tyle przepuszczała powstańcza poczta - wyjaśnia pan Wojciech. Zdjęcia pojawiły się na profilu szkoły w mediach społecznościowych. - Odezwała się pani z Polski, która przesłała mi informacje o pochodzącym z Sobieszyna kapralu Królewskich Sił Zbrojnych Wielkiej Brytanii, który w naszej okolicy dotychczas nie był znany - dodaje Niedziółka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przydałaby się taja inscenizacja poświęcona Żołnierzom Wyklętym.
Bardzo dobrze, że młodzież jest wciągania do poznawania historii swojej Ojczyzny. Inaczej bedzie uświadamiana, z naszej historii, przez dzieci wnuków "utrwalaczy władzy ludowej". Takich publikacji ,paszkwilanckich jest coraz więcej.
Przydałaby się taja inscenizacja poświęcona Żołnierzom Wyklętym.
Bardzo dobrze, że młodzież jest wciągania do poznawania historii swojej Ojczyzny. Inaczej bedzie uświadamiana, z naszej historii, przez dzieci wnuków "utrwalaczy władzy ludowej". Takich publikacji ,paszkwilanckich jest coraz więcej.