Autor książki "Moje syberyjskie zielone lata" w kwietniu skończyłby 84 lata. Zmarł po ciężkiej chorobie
Henryk Skirgajło był jednym z niewielu żyjących w Dęblinie Sybiraków. Zmarł 2 stycznia Pogrzeb odbył się dwa dni później w kościele Chrystusa Miłosiernego. Sybirak został pochowany na cmentarzu komunalnym.
Nieodżałowana strata
Od 14 lat Henryk Skirgajło był prezesem puławskiego oddziału Związku Sybiraków.
- Słyszałam się z Henrykiem w Wigilię. Odebrał ode mnie telefon, złożyliśmy sobie życzenia świąteczne. Rozmawiał zupełnie przytomnie. Mieliśmy mieć 4 stycznia spotkanie opłatkowe w siedzibie związku. Wybierał się na to spotkanie. Wspominał, że jest słaby - mówi Halina Ścibior, sekretarz Związku Sybiraków w Puławach. Jak będzie wspominać zmarłego? - Henryk miał typowo wojskowy, silny charakter. Mimo choroby dzielnie przyjeżdżał na spotkania do Puław. Nigdy się nie skarżył. Robił swoje, choć na pewno było mu ciężko - mówi pani Halina.
Skirgakło chętnie spotykał się z młodzieżą, harcerzami, podchorążymi i mieszkańcami. Podczas prelekcji przybliżał słuchaczom rys historyczny Polski i Syberii za czasów Rosji carskiej i okresu sowieckiego. Nawiązywał przy tym do losów rodziny.
Żołnierz i społecznik
Pan Henryk urodził się 7 kwietnia 1935 roku w województwie białostockim. Ojciec Klemens był robotnikiem. Pracował w przemyśle leśnym. Jako żołnierz brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1918-1920. Mama Władysława zajmowała się wychowywaniem pięciu synów. Henryk był przedostatnim z nich. W dwuizbowym drewnianym domu mieszkała z nimi babcia Katarzyna, matka ojca. W czerwcu 1941 r. 6-letni Henryk wraz z rodziną został deportowany na Syberię w rejon Chakasji. Na nieludzkiej ziemi spędził pięć lat. Do Polski wrócił z mamą i dwoma braćmi w 1946 r. Ukończył studia na wydziale geografii fizycznej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Życie związał z zawodową służbą wojskową. Przeszedł na emeryturę w stopniu podpułkownika. W rezerwie zajął się działalnością społeczną w Stowarzyszeniu Seniorów Lotnictwa Wojskowego w Dęblinie i Związku Sybiraków w Puławach.
Z inicjatywy Skirgajło na cmentarzu komunalnym w Dęblinie powstał obelisk poświęcony "Wiecznej Pamięci Zesłańcom Sybiru" oraz puławskie rondo Mariana Jonkajtysa, autora "Marszu Sybiraków".
"Strach przed niechybną śmiercią"
W książce "Moje syberyjskie zielone lata" Skigajło tak wspominał zsyłkę. "Do domów, z których przewidziano zabrać rodziny przychodził zwykle jeden oficer i dwóch żołnierzy, przedstawiano nakaz skazujący na wysiedlenie, robiono rewizję (...), wyznaczano termin załadunku na podstawiany transport. (...) W przypadku naszej rodziny był to samochód ciężarowy. Po drodze kolejne rodziny dowieziono na stację w Augustowie. (...) Po prostu terror (...) To co działo się w wagonach, zachowanie ludzi w strachu przed niechybną śmiercią, płacz dzieci i kobiet, bezradność mężczyzn, przy zamkniętych na zasuwy drzwiach wagonów, do tego atmosfera czerwcowych, gorących dni i nocy, nie potrafi przelać na papier żaden świadek tamtych dni. (...) Po ponad trzytygodniowej podróży koleją dowieziono nas, jak się okazało na razie do (..) stacji Abakan w Krasnojarskim Kraju. (...) Dziś obraz ten kojarzy mi się z losem murzynów z wieku XVIII i XIX, których chwytano w Afryce, a sprzedawano plantatorom w Ameryce. Nas nie sprzedawano. Nas przydzielano do poszczególnych przedsiębiorstw, kopalń, kołchozów, sowchozów i innych miejsc odosobnienia jako bezpłatną siłę roboczą".
Komentarze