To jeden z efektów chuligańskiego wybryku jednego z kibiców. Ci prawdziwi, swoich zawodników będą mogli obejrzeć w Rykach dopiero 23 kwietnia
Już jutro o godzinie 15:00 na stadionie miejskim przy ulicy Warszawskiej Ruch Ryki rozpocznie rundę rewanżową lubelskiej klasy okręgowej. Po długiej przerwie zimowej na sportowe emocje czekali kibice, ale żeby zobaczyć swoją drużynę na własnym boisku będą musieli poczekać jeszcze ponad miesiąc. Od pierwszego meczu z Garbarnią Kurów rozpoczyna się jedna z kar nałożonych na klub przez Lubelski Związek Piłki Nożnej. MKS w sumie rozegra trzy mecze bez publiczności. W trzeciej kolejce (2-3 kwietnia) na własnym boisku bez publiczności będzie podejmował Avię II Świdnik, a tydzień później (9-10 kwietnia) Unię Bełżyce.
Przypomnijmy, że do incydentu na ryckim stadionie doszło 14 listopada ub.r. podczas ostatniej kolejki jesiennej rundy lubelskiej "okręgówki". MKS Ryki podejmował zawodników LKS Stróża. Przez cały mecz wszystko szło zgodnie z planem gospodarzy. Prowadzili 4:1 i wydawało się, że dobrze zakończą piłkarską jesień. Niestety w 3 minucie doliczonego czasu gry, przy linii bocznej, doszło do przepychanki pomiędzy zawodnikami obu drużyn. Do akcji energicznie wkroczyli sędziowie rozdzielając zwaśnione strony. Czerwone kartki zobaczyło dwóch zawodników Stróży i jeden z Ryk. Kiedy wydawało się, że sprawa jest wyjaśniona, niespodziewanie z trybuny wybiegł jeden z ryckich kibiców i uderzył kapitana drużyny ze Stróży. Piłkarz padł na ziemię i długo się nie podnosił. Arbiter zakończył mecz. Na miejsce została wezwana policja i pogotowie, które przewiozło piłkarza do szpitala, który narzekał na ból i zawroty głowy oraz nudności. Badania wykazały, że nie odniósł żadnych obrażeń. W tym czasie policja zatrzymała mieszkańca Ryk, który wtargnął na boisko i uderzył zawodnika. Był pijany. W organizmie miał blisko 3 promile. Dopiero, gdy otrzeźwiał, zdał sobie sprawę, że narobił kłopotów i to nie tylko sobie.
Pierwszym efektem była wygrana walkowerem dla LKS Stróży. Wydział dyscypliny Lubelskiego Związku Piłki Nożnej nałożył również karę 500 zł i rozegranie trzech meczów u siebie bez kibiców.
Swoje postępowanie prowadziła również prokuratura. Zakończyło się ono aktem oskarżenia. Początkowo wydawało się, że krewki kibic odpowie za pobicie. - Uderzony piłkarz nie odniósł żadnych obrażeń, dlatego nie można było oskarżyć 35-latka o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu - wyjaśnia prokurator Paweł Jarzyna. Samo przestępstwo naruszenia nietykalności cielesnej, co do zasady, ścigane jest z oskarżenia prywatnego. W tym przypadku jednak prokuratura zdecydowała się, ze względu na okoliczności, wszcząć postępowanie z oskarżenia publicznego. 35-latek w przeszłości miał już też zatargi z prawem.
Cezary O. został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej zawodnika ze Stróży. Śledczy stwierdzili, że mieszkaniec Ryk zrobił to publicznie z błahego powodu okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. 35-latek przyznał się do winy i zaproponował dobrowolnie poddać się karze. Najpierw zaakceptował ją prokurator a później sąd. Cezary O. został skazany na 3 tys. zł grzywny. Ponadto ma zapłacić pokrzywdzonemu 500 zł zadośćuczynienia oraz 420 złotych kosztów sądowych.
(fot. archiwum)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze