Reklama

Musi odbudować dom po pożarze

- Obudziło mnie dziwne stukanie. Na początku myślałem, że to niedomknięte drzwi, ale okazało się, że to pękający w ogniu eternit - mówi Marian Leszek z Nowodworu

Koniec roku okazał się tragiczny dla Mariana Leszka. 20 grudnia w jego drewnianym domu wybuchł pożar. Spłonęło poddasze i dach. - To było w niedzielę przed szóstą rano. Jeszcze spałem, kiedy obudziło mnie dziwne stukanie. Na początku myślałem, że to niedomknięte drzwi, ale okazało się, że to pękający w ogniu eternit - mówi pan Marian. Dym i płomienie zauważył brat z synem mieszkający na tym samym podwórku w domu obok. - Od razu wezwaliśmy straż pożarną i sami zaczęliśmy gasić - wspomina Dariusz Leszek. Dzięki temu, że na podwórku jest studnia głębinowa udało się częściowo opanować płomienie jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. - Podziękowania należą się również sąsiadom, którzy przybiegli pomagać. Wodę wlewaliśmy do wiader z każdego wolnego kranu i tłumiliśmy płomienie. Dzięki temu dało się zatrzymać rozprzestrzenianie pożaru - dodaje.

Przyczyną mogło być zwarcie

- Tak naprawdę dokładnej przyczyny pożaru nie znamy. Podejrzewamy, że mogło dojść do zwarcia instalacji elektrycznej - mówi Marian Leszek. - Widać na ścianie ślady po stopionym przewodzie, które prowadzą na strych - dodaje. - Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało - wtóruje pan Dariusz. Jeszcze tego samego dnia w południe w Nowodworze słychać było odgłosy piły łańcuchowej. - Nieważne czy niedziela czy nie, ale trzeba było się szybko brać do roboty, aby uprzątnąć spalone i nadpalone elementy. Musieliśmy również zabezpieczyć budynek plandeką przed opadami - dodaje. Sąsiedzi nie zostawili braci Leszków samych. Już pierwszego dnia remontu przyszło do pomocy 15 osób. - Część z nich była zupełnie dla nas obca, a jednak przychodzili i pomagali. To niesamowite - nie kryje wdzięczności pan Marian. Razem z bratem kupili materiały na nowy dach. Przy montażu również nie brakowało pomocników.

Reklama

Wnętrza do remontu

Po pożarze nie tylko dach nadawał się do generalnego remontu. Część drewnianego domu uległa zalaniu wodą podczas akcji gaśniczej. Najbardziej ucierpiały pomieszczenia, które pan Marian w ostatnim czasie wyremontował. Obecnie nie nadają się do zamieszkania. Schronienie pogorzelcowi zapewniła najbliższa rodzina.

Teraz trzeba brać się za kolejne prace. - W pierwszej kolejności musimy zerwać strop, osuszyć zalane pomieszczenia i położyć płyty OSB na stropie - wylicza poszkodowany. -  W dalszej kolejności zamontujemy stelaż pod płyty na suficie, ocieplimy wełną strop i ściany, położymy instalację elektryczną i płyty kartonowo-gipsowe na ściany oraz sufit - dodaje.

Reklama

- Jeśli ktoś chciałby wesprzeć Mariana materiałami potrzebnymi do wykończenia pomieszczeń niech się ze mną skontaktuje pod nr 721 094 092 - mówi Dariusz Leszek. Oprócz tego mieszkańcy Nowodworu zorganizowali zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Wystarczy wpisać adres www.zrzutka.pl/ngh4r5 lub wchodząc bezpośrednio na stronę wpisać "na remont pomieszczeń po pożarze".

Zbiórka organizowana jest przez mieszkańców Nowodworu, za zgodą pana Mariana, z jego profilu i bezpośrednio na jego konto, tak żeby jak najszybciej miał dostęp do środków.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości