O godzinie 7.00 rozpoczęła się msza święta. Po niej pielgrzymi z parafii Okrzeja i Grabów Szlachecki ruszyli na trasę Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej
Na ten dzień wielu nie może się doczekać przez cały rok. Pielgrzymka to nie tylko trud pokonania ok.300 km. To przede wszystkim radość z bycia w przyjaznej grupie, a później spotkania z Matką Bożą.
N swoje spotkanie w niedzielny poranek wyruszyli pielgrzymi z grupy 9D sprzed kościoła w Okrzei. Później Grabów Szlachecki, Leopoldów, Ryki, Stawy i docelowo Dęblin. Grupa bardzo liczna, bo wiele osób postanowiło "odprowadzić" swoich bliskich, albo po prostu z racji tego, że niedziela i dzień wolny od pracy pobyć z pielgrzymką choćby przez te kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów. w sumie służby doliczyły się ok. 340 osób, choć oficjalnie na wymarsz zapisanych było 80 osób. - Na pewno będzie więcej osób, zwykle nasza grupa liczy ok. 120 osób - mówi Jan Figacz, który już po raz 10. pełni funkcję łącznika grupy. Obowiązków nie brakuje. - Jadę większym samochodem mogę np.zabrać komuś plecak, żeby było lżej. Czasami trzeba podjechać kupić baterie, bo "wysiadły", czy coś innego, podwieźć księdza na odprawę. Pielgrzymi odpoczywają, a łącznicy w tym czasie pracują, m.in. żeby było bezpiecznie - wylicza pan Jan. Wcześniej 20 razy przebyłem pielgrzymkę pieszo - oznajmia. Na trasie można spotkać całą rodzinę pana Jana. - Idzie żona i trzy córki. Najmłodsza ma 8 lat - oznajmia.
Grupę prowadzi ks. Damian Koryciński. - Nie pierwszy raz idę w pielgrzymce, ale pierwszy raz prowadzę grupę, jako przewodnik - przyznaje. - Czas pokaże czy to trudne wyzwanie. Myślę, że wspólnymi siłami poradzę sobie - mówi kapłan. - Pierwsze kilometry pokazały, że grupa jest bardzo radosna, rozśpiewana i rozmodlona - podkreśla ks. Damian.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze