Członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej w Rykach spotkali się na corocznym walnym zebraniu sprawozdawczym. Tym razem miało ono burzliwy przebieg
Za udzieleniem absolutorium dla zarządu za działalność w 2019 roku zagłosowało 29 członków ryckiej OSP. Przeciw było 24, a 7 osób wstrzymało się od głosu. Wynikiem głosowania zdziwiony jest prezes OSP Ryki. - Pierwszy raz był taki wynik. Staram się być prezesem wszystkich, choć widzę, że zrobiły się dwa obozy. Będę próbował to naprawić, a jak to wyjdzie... - mówi Jan Osiak. Ma na to rok. Tyle zostało do wyborów nowego zarządu.
Początek zebrania nie zapowiadał większych emocji. Naczelnik Janusz Szyszko przedstawił sprawozdanie z działalności. W ubiegłym roku odnotowano 42 wyjazdy do różnych zdarzeń, w tym 15 do pożarów. Chlubą jednostki jest działająca przy OSP orkiestra dęta. Druhowie oprócz udziału w akcjach ratunkowych w minionym roku zabezpieczali biegi uliczne, pokaz sztucznych ogni podczas Dni Ryk, pełnili wartę przy grobie Jezusa w Wielkanoc, zabezpieczali pogrzeby księży: Krzysztofa Czyrki i Stanisława Burzca. W 2019 roku drużyna seniorów zajęła III miejsce w gminnych zwodach sportowo-pożarniczych. Strażacy podwyższali swoje kwalifikacje na kursach OSP i ratownictwa technicznego.
Ale według części druhów szkoleń jest za mało. - Śmieszne jest dla mnie, że dopiero prawie po roku od otrzymania nowego wozu strażackiego zorganizowano pierwszy wyjazd szkoleniowy tym samochodem, żeby pokazać "młodym", co gdzie jest. To jest bardzo niepoważne - twierdzi Mariusz Ochota.
Zarzuty odpiera naczelnik jednostki. Skarży się, że druhowie nie chcą po prostu przychodzić na zbiórki szkoleniowe, które odbywają się co niedziela od kwietnia do listopada. - Przeważnie są starsi. Jeżeli młodzi zaczną przychodzić na zbiórki, to będziemy jeździć. Samochód stoi w garażu i nie ma problemu. Możemy robić ćwiczenia, tylko dla kogo? - rozkłada ręce Janusz Szyszko.
Zdaniem Michała Dąbrowskiego zbiórki są źle organizowane. - Byłem parę razy i stwierdziłem, że to nie ma sensu. Jest zrzutka, impreza. Ok, ale jeżeli chodzi o szkolenia, nie dzieje się nic. Nie ma żadnego planu szkoleń - mówi Dąbrowski, który do soboty pełnił w zarządzie OSP funkcję skarbnika. W sobotę zrezygnował.
Gorąca dyskusja z tematu szkoleń przeniosła się na temat wydatków straży. - Mamy potężne dochody. Inne jednostki mogą nam tylko zazdrościć. Powinniśmy świecić przykładem. Mieć wyszkolonych i wyposażonych ludzi na najwyższym poziomie - mówi były skarbnik. Zarzuca przeznaczanie zbyt małych środków własnych (10,5 tys. zł) na zakup sprzętu dla straży. - W tym samym czasie ponad 22,5 tys. zł własnych środków przejedliśmy. Wydaliśmy na jedzenie i na picie - oznajmia Michał Dąbrowski. Wytłumaczenie jest takie, że w ub.r. OSP huczniej niż zwykle obchodziła Dzień Strażaka, połączony z uroczystym przekazaniem samochodu dla jednostki.
Głos zabrał również przewodniczący komisji rewizyjnej Adam Kamela, który powiedział, że nikt wcześniej nie sprzeciwiał się organizacji imprezy oraz nie składał wniosku o skontrolowanie zasadności wydatków. - Wszystkie faktury rozlicza biuro rachunkowe. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem - podkreśla Kamela.
Komisja rewizyjna rekomendowała udzielenie absolutorium dla zarządu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może pora na zmiany!
Może pora na zmiany!