Reklama

Ostatnia droga księdza Wincentego Płudowskiego

Spoczął na cmentarzu swojej rodzinnej parafii w Zbuczynie. Dał się poznać jako gorliwy i dobry kapłan

Wczoraj w kościele pw. św. Stanisława i Aniołów Stróżów w Zbuczynie wierni zgromadzili się na liturgii pogrzebowej za ś.p. księdza Wincentego Płudowskiego. Za pochodzącego z tej parafii kapłana modlili się nie tylko miejscowi, ale również licznie przybyli parafianie z Pawłowic i Leopoldowa, gdzie ks. Wincenty przeżył w sumie 30 lat swojego kapłaństwa. Nie zabrakło pocztu sztandarowego druhów strażaków z Leopoldowa oraz delegacji Rycerzy Św. Jana Pawła II ze Stężycy. - Gromadzimy się wokół ołtarza Jezusa Chrystusa, aby Panu Bogu podziękować za życie i kapłańską posługę ś.p. ks. Wincentego - mówił na początku mszy świętej, biskup Kazimierz Gurda, który przewodniczył uroczystościom pogrzebowym.

Ks. Wincenty Płudowski zmarł 2 lutego. Przeżył 89 lat, w tym 57 lat w kapłaństwie. Ostatnie lata swojego życia spędził w Domu Księży Emerytów w Nowym Opolu koło Siedlec. Nie miał łatwego dzieciństwa. Bardzo wcześnie został sierotą. Gdy miał rok zmarł jego ojciec, a gdy miał lat 5 zmarła mama. Wychowywał go wujek, u którego mieszkał przez dzieciństwo i młodość. Po maturze i odbyciu służby wojskowej poszukiwał swojej życiowej drogi. Mając 25 lat złożył podanie o przyjęcie do seminarium duchownego. W podaniu napisał, że chce stanąć w szeregach głosicieli Świętej Ewangelii. Po 6 latach przygotowań, 23 maja 1964 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk bpa Ignacego Świrskiego. - Starał się być dobrym narzędziem w ręku Boga, chciał aby on docierał, dzięki jego posłudze do serc dzieci i młodzieży, rodziców, osób starszych i chorych - zaznaczył ks. biskup.

Reklama

W 1975 roku został proboszczem parafii Pawłowice (obecnie Piotrowice). W 1984 roku objął parafię Leopoldów. Jako proboszcz posługiwał tu do 2004 roku. Od początku dał się poznać jako wspaniały ksiądz i dobry gospodarz.

Po przejściu na emeryturę początkowo pozostał w parafii, ale później decyzją ówczesnego biskupa zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Siedlcach. - Dożył pięknego wieku. Odszedł w spokoju. Już od jakiegoś czasu modlił się do Boga, żeby zabrał go do siebie. Mówił: "I tak już wystarczająco długo żyję" - opowiada ks. Jarosław Rękawek, dyrektor Domu Księży Emerytów i kurator chorych i starszych kapłanów w diecezji siedleckiej.

Reklama

Wspomnienia o ks. Wincentym Płudowski w najbliższym papierowym wydaniu "Twojego Głosu"

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości