Walka z samym sobą i pokora wobec przyrody. - Do tego trzeba przywyknąć - mówi Dariusz Majchrzak ze Staw
Dariusz Majchrzak wrócił z wyprawy kajakiem 4 kwietnia. Pokonał w sumie ponad 900 kilometrów. Podróż trwała 13 dni. Majchrzak codziennie spędzał w kajaku po 10 - 11 godzin. Gdy płynął z prądem osiągał prędkość 10 km, pod prąd 4 - 5 km. Nocował w namiocie wybierając bezpieczne miejsca. Kajakarz wspomina, że pierwszy dzień był najtrudniejszy. - Bolały mnie wszystkie mięśnie i stawy - opowiada.
Pierwszy odcinek (225 km) biegł pod prąd Wieprzem do Borowicy. - Tu było niewiele wody, więc nie udało mi się przepłynąć odcinka w całości - tłumaczy. Następne pokonał 140 km kanałem Wieprz - Krzny do Międzyrzeca Podl. Trzeci odcinek - 120 km Krzną z Międzyrzeca do Nepli. Tam Krzna wpada do Bugu. Czwarty odcinek o długości 288 km biegł Bugiem przez Kanał Żerański do Warszawy. - Wypływając ze stolicy trzeba było uważać, bo by sporo kamieni. Na jednym z mostów trwał remont. Przy brzegu cumowały barki. Musiałem się namachać, żeby "wyjść na prostą" - wspomina kajakarz.
Pełna relacja z wyprawy Dariusza Majchrzaka w środowym wydaniu Twojego Głosu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze