Osoby, które przyjęły pod swój dach uchodźców, muszą więcej zapłacić za śmieci. - To może zniechęcić ludzi do niesienia pomocy - uważa Marek Kawiak z Dęblina
Marek Kawiak wraz z żoną Barbarą i córką Magdaleną mieszkają w domu jednorodzinnym na os. Rycice. Po wybuchu wojny na Ukrainie małżeństwo zadecydowało, że chce dać bezpieczne schronienie uchodźcom. - W 1944, gdy Dęblin był wysiedlony, moja matka, ciotka, babka schroniły się w Zielonce. Tam przyjęli ich obcy ludzie. Nie wiem, gdzie się dokładnie zatrzymali, ale mieli dach nad głową i dostali jeść - opowiada mężczyzna.
...
To jest tylko fragment tekstu - jeśli chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium musisz wykupić dostęp.
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze