14.760 zł kosztowała 5-letnia dacia dokker, która będzie służyła do przewożenia posiłków dla chorych w ryckim szpitalu, ale nie tylko
Samochód jest specjalnie przystosowany do przewozu posiłków. Zakup został sfinansowany ze środków pochodzących ze zbiórki publicznej prowadzonej przez Komitet Społeczny "Pomoc dla Szpitala Powiatowego w Rykach".
- Kiedy rozpoczęliśmy działalność leczniczą i pojawili się pierwsi pacjenci, trzeba było zabezpieczyć dla nich posiłki. Szukaliśmy firmy zewnętrznej na terenie Ryk, która mogłaby przygotowywać posiłki, ale nikt nie był zainteresowany - mówi Beata Kocięcka, prezes spółki Szpital Powiatowy w Rykach. Pewnie dlatego, że się nie opłacało. Dla początkującego szpitala ilość posiłków jest niewielka. A wymagania spore, choćby to, że trzeba je gotować i dostarczać codziennie nawet w soboty, niedziele i święta. - Dlatego podpisaliśmy umowę ze szpitalem w Dęblinie. Lecznica prowadzi własną kuchnię, dlatego nie było problemu, żeby przygotowywała posiłki również dla naszej placówki -dodaje prezes. Ale ani szpital rycki, ani dębliński nie posiadał specjalnych pojazdów przystosowanych do przewożenia gotowych posiłków. Zrobił się problem z dostawą.
Zapadła decyzja o zakupie samochodu. Szpital zwrócił się z tym do społecznego komitetu. - Wcześniej komitet prosił nas o wskazanie najpilniejszych potrzeb. Jest ich dużo. Początkowo wskazywaliśmy na zakup sprzętu medycznego. Gdy się okazało, że palącą potrzebą jest zakup samochodu dostawczego, zwróciliśmy się właśnie z takim wnioskiem. Wyrazili zgodę. Samochód jest w bardzo dobrym stanie. Nie będzie służył tylko do przewozu posiłków. Będzie można go wykorzystywać np. do przewozu dokumentacji do NFZ - zaznacza Kocięcka.
Jeszcze jakiś czas temu rycki szpital miał własną kuchnię. Dziś pozostał po niej tylko budynek. Szanse na to, żeby znowu zaczęto tu przygotowywać jedzenie dla chorych są niewielkie. - Biorąc pod uwagę kwestie finansowe, to w tej chwili nie ma takiej możliwości. W grę wchodzi zatrudnienie co najmniej 5 pracowników. Remont i wyposażenie kuchni, to kolejne koszty. Przy tak małym obłożeniu szpitala, to jest absolutnie nieopłacalne - oznajmia prezes. - Jeżeli kiedyś szpital rozszerzy swoją działalność i będzie tak, że pacjentów będzie 200 a nie 20, to być może będziemy o tym myśleć - dodaje.
Po zakupie samochodu i kolejnej zbiórce na koncie komitetu jest ponad 62 tys. zł. - Środki te będą wykorzystane na zakup wyposażenia i sprzętu medycznego w kolejności potrzeb - informuje Anna Wąsowska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że żadna firma z tereny Ryk nie chciała dostarczać posiłków do szpitala. A czy zakup samochodu i jego eksploatacja będą tańsze od uruchomienia kuchni w szpitalu to też mocno wątpliwe.
A poza tym kuchnię można wykorzystać nie tylko do gotowania posiłków dla pacjentów, ale do innych celów.
Ale może od początku były plany, żeby kupować posiłki z Dęblina, a władze szpitala szukały wymówki, żeby ten plan zrealizować.
Przecież w pobliżu szpitala jest jadlodajnia. Posiłki smaczne i ceny umiarkowane. Też nie wierzę, że nikt o tym nie pomyślał. Wydawanie tyle zebranych pieniędzy na zakup samochodu dla przewozu posiłków dla 15 pacjentów to wydaje mi się nieracjonalne. I zapewne jeszcze wchodzi w grę pensja dla kierowcy. Chociaż nie wiem na jakich warunkach jest on zatrudniony. Czy był robiony jakiś kosztorys tego przedsięwzięcia? Piszę o 15 pacjentach, bo tak pisano w lokalnej prasie(chodzi o liczbę łóżek na oddziale wewnętrznym).
jak coś się nie opłaci to znaczy że się opłaci , natomiast to że nikt nie był zainteresowany w Rykach nie wierzę skoro się znalazł w Dęblinie .
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że żadna firma z tereny Ryk nie chciała dostarczać posiłków do szpitala. A czy zakup samochodu i jego eksploatacja będą tańsze od uruchomienia kuchni w szpitalu to też mocno wątpliwe.
A poza tym kuchnię można wykorzystać nie tylko do gotowania posiłków dla pacjentów, ale do innych celów.
Ale może od początku były plany, żeby kupować posiłki z Dęblina, a władze szpitala szukały wymówki, żeby ten plan zrealizować.
Przecież w pobliżu szpitala jest jadlodajnia. Posiłki smaczne i ceny umiarkowane. Też nie wierzę, że nikt o tym nie pomyślał. Wydawanie tyle zebranych pieniędzy na zakup samochodu dla przewozu posiłków dla 15 pacjentów to wydaje mi się nieracjonalne. I zapewne jeszcze wchodzi w grę pensja dla kierowcy. Chociaż nie wiem na jakich warunkach jest on zatrudniony. Czy był robiony jakiś kosztorys tego przedsięwzięcia? Piszę o 15 pacjentach, bo tak pisano w lokalnej prasie(chodzi o liczbę łóżek na oddziale wewnętrznym).
jak coś się nie opłaci to znaczy że się opłaci , natomiast to że nikt nie był zainteresowany w Rykach nie wierzę skoro się znalazł w Dęblinie .