Reklama

"Powiatówka" weszła ludziom w pole

- Powinniśmy zablokować tu ruch pojazdów, skoro nie można doczekać się reakcji władz – mówią rolnicy

- Powinniśmy zablokować tu ruch pojazdów, skoro nie można doczekać się reakcji władz – mówią rolnicy

Mieszkańcy Huty Zadybskiej domagają się uporządkowania stanu prawnego drogi, która bezprawnie zajmuje ich posesje. Nietypowa sytuacja trwa od ponad 30 lat. Wszystko zaczęło się w połowie lat 80-tych, gdy państwowe wówczas Lubelskie Przedsiębiorstwo Produkcji Kruszywa wywłaszczyło od 12 gospodarzy ziemię. Każdy z nich najpierw został pozbawiony po 2,5 ha gruntu, a później jeszcze o kolejnych 7 arów. Za przejęte place właściciele otrzymali, jak twierdzą, nędzne odszkodowania. - Nikt nie pytał, z czego będziemy żyć. Ziemię zabrano, bo pod nią był dobry żwir. Mąż miał prawo do renty i tylko dzięki temu mogłam jakoś wiązać koniec z końcem – mówi Henryka Tomasik.

Reklama

Wygodniej jeździć po prywatnym

Kłopoty z drogą pojawiły się wkrótce po nacjonalizacji gruntów. - Kiedyś pola sięgały aż do lasu. Dopiero tam była droga. Tu, gdzie jest teraz asfalt, sialiśmy zboże, sadziliśmy ziemniaki... - opowiada pani Henryka. Dobrze pamięta rozwój wypadków sprzed trzech dekad. - Gdy na przejętych działkach zaczęły się wykopy, pod dawną drogą odkryto bardzo dobry żwir. Zaczęto go wydobywać i droga w końcu się osunęła. Wtedy nowa trasa została wytyczona przy granicy z naszą działką – mówi Tomasik.

Taki stan rzeczy trwał przez kolejne lata, ale i tu z biegiem czasu ziemia na skutek eksploatacji zaczęła się osuwać. Reakcja władz przedsiębiorstwa na zaistniały problem była jednak zaskakująca. - Zamiast wyrównać drogę, wygodniej im było przenieść ją na drugą stronę granicy, czyli na nasz plac – mówi syn pani Henryki, Andrzej Tomasik. Mężczyzna dodaje, że za czasów komunizmu nikt nie myślał o sporze z państwową firmą. Nie byłoby szans na wygraną, dlatego droga do dziś istnieje na gruntach prywatnych.

Reklama

Roszczenia tylko do Skarbu Państwa

Podobnie poszkodowanych gospodarzy jest w Hucie więcej. To chociażby Paweł Syroka mieszkający na co dzień w Nowym Zadybiu. - Mój dziadek miał tutaj działkę i też ją wywłaszczono - tłumaczy pan Paweł. Postanowił powalczyć z samorządem o odszkodowanie. - Napisałem w grudniu 2005 r. pismo do starostwa w tej sprawie. Po trzech miesiącach otrzymałem odpowiedź, że postępowanie zostało zawieszone, bo starostwo musi czekać na   decyzję wojewody. Do tej pory cisza - mówi Syroka.

Relację pana Pawła potwierdza ryckie starostwo. - My zgodnie z prawem nie możemy wypłacić odszkodowania. Problemem jest to, że droga istniała przed 1998 r., a więc przed utworzeniem powiatu ryckiego. W takich sprawach właściciel gruntu musi kierować swoje roszczenie do Skarbu Państwa, czyli do wojewody i to on wydaje decyzję – tłumaczy Aneta Ochal, naczelnik wydziału inwestycji i mienia komunalnego. 

Reklama

 

Pismo zbiorowe może pomóc

Ciągły brak reakcji wojewody niepokoi mieszkańców. Tym bardziej, że chodzi o nie mały odcinek drogi, która ciągnie się przez wiele działek na długości nawet 400 metrów. - Chcielibyśmy uregulować tę sprawę. Nie jesteśmy roszczeniowi. Nikt z nas nie chce, by ten asfalt był zrywany. Chodzi tylko o to, by w dokumentach był porządek. Bo w chwili obecnej jest tak, że płacimy podatek też i za ten kawałek ziemi, na której jest droga. Nie jest to dużo pieniędzy, ale chodzi o sam fakt niesłusznego płacenia – zaznacza Andrzej Tomasik.

Reklama

Bezradność gospodarzy dobrze rozumie kolejna poszkodowana - właścicielka pobliskiej "Eko-Farmy". Droga leży bowiem na terenie zajmowanym również przez jej ośrodek. - Rozmawiałam w tej sprawie z wójtem Kłoczewa. Potwierdził to, co mówią mieszkańcy. Myślę, że najlepszym pomysłem będzie tu napisanie wspólnego wniosku o uregulowanie stanu prawnego tej drogi. Takie pisma są bardziej brane pod uwagę – uważa Agnieszka Gomuła. - A jeśli się nie uda, to jedyną radą będzie zablokować drogę, skoro leży na naszej działce – kwituje Henryka Tomasik.

Tomasz Kępka

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości