W pierwszej wiosennej kolejce w Górze Puławskiej miało grać Mazowsze Stężyca, ale w ostatniej chwili mecz został odwołany ze względy na zły stan boiska. w Wielką Sobotę do Góry wybierali się piłkarze Amatora Leopoldów/Rososz, ale to spotkanie znowu stanęło pod znakiem zapytania.
- W piątek dostaliśmy propozycję, żeby mecz rozegrać nieco później i na bocznym boisku MOSiR-u w Puławach - mówi Jarosław Prządka, trener Amatora. - Zgodziliśmy się i, jak się okazało, opłaciło się to nam. Wygraliśmy i awansowaliśmy w A-klasowej tabeli. Nasze zwycięstwo było zdecydowanie zasłużone, bo oprócz strzelonych goli mieliśmy co najmniej 4 sytuacje sam na sam, które powinny skończyć się kolejnymi bramkami. Natomiast gospodarze, poza sytuacją, w której zdobyli bramkę, to mieli jeszcze tylko jedną, może dwie groźniejsze akcje.
W najbliższą niedzielę podopieczni trenera Prządki po raz pierwszy na wiosnę o A-klasowe punkty zagrają przed własną publicznością. Do Rososzy przyjedzie Wodniak Piotrawin/Łaziska, który w tabeli jest bezpośrednio przed Amatorem, mając 1 punkt przewagi. Kibice, a zapewne sami piłkarze liczą, że po niedzielnej kolejce ten stan się zmieni.
Falstart Mazowsza
Od meczu z Garbarnią Kurów miał się rozpocząć marsz Mazowsza w górę tabeli, który w czerwcu ma się zakończyć promocją do klasy okręgowej. Niestety, po raczej przeciętnym meczu stężyczanie musieli pogodzić się ze stratą dwóch punktów. W pierwszej połowie gra gospodarzy jeszcze jako tako wyglądała, a po bramce Roberta Włodarczyka Mazowsze objęło prowadzenie. Strzelec gola, który w przerwie zimowej przyszedł do Mazowsza z Maciejowic, w pierwszej połowie był najlepszym zawodnikiem na boisku. Nie tylko zdobył bramkę, ale i dobrze rozgrywał piłkę. Jednak na drugą połowę już nie wyszedł.
- Niestety, okazało się, że Robert nabawił się urazu i nie było sensu narażać jego zdrowia - mówi Marcin Gajdziński, trener Mazowsza. - Brak Roberta był bardzo widoczny, a nasza gra stała się bardziej szarpana i chaotyczna. Wykorzystali to rywale, którzy konsekwentnie dążyli do odrobienia strat i to się im udało.
W 55 minucie Mariusz Utnicki wdał się w niepotrzebny drybling w narożniku pola karnego, stracił piłkę, a chcąc zatrzymać rywala sfaulował go. Goście wykorzystali rzut karny i było 1:1. Do końca meczu wynik już się nie zmienił i tak oto stężyczanie stracili 2 punkty.
W niedzielę Mazowsze jedzie do Drzewc, które zajmują 3 miejsce i mają 2 punkty więcej od Stężycy. Jeżeli piłkarze Mazowsza poważnie myślą o awansie, to ten mecz trzeba wygrać.
Komentarze