Reklama

Najmniejsza wieś powiatu. "Po prostu żyć nie umierać"

20/05/2015 00:00
Cztery domy, jedenastu mieszkańców, podwórkowa kapliczka, stawik. Dookoła las, śpiew ptaków i spokój. To Borowina - najmniejsza wieś w powiecie ryckim. Sprawdziliśmy, jak się żyje jej mieszkańcom. Nie jest łatwo tu trafić. Wieś leży w środku lasu, w gminie Stężyca, nieopodal Krukówki i Plebanki. W Borowinie mieszka rodzina państwa Dziubaków. Pan Bogusław z żoną Elżbietą oraz dziećmi Łukaszem, Dominiką, Kamilem i Kingą. Dziubakowie pracują w Dęblinie. Kamil i Kinga dojeżdżają tam do szkół. Codziennie w jedną stronę pokonują odległość 4 kilometrów. Wszyscy zgodnie przyznają, że latem we wsi mieszka się dobrze. Gorzej jest zimą, kiedy śnieg zasypuje drogi. Ale i na to jest rada. - Zrobiłem pług i odśnieżam drogę od naszych domów, przez Krukówkę aż do Rycic - mówi pan Bogusław.

Mały raj

Na środku podwórka rośnie stara grusza. - Nie raz myślałem o jej ścięciu, ale szkoda mi. Nie ma dorodnych owoców, ale jest ładna i w upalne dni daje cień... no i wczasy mam pod gruszą - żartuje pan Bogusław. Dalej kapliczka, oczko wodne, huśtawki dla dzieci, szklarnia z pomidorami.

W okolicy nie ma sklepu. Mieszkańcy robią zaopatrzenie najczęściej w Dęblinie. Lekarza mają w Stężycy, a kościół w Brzezinach. Bez samochodu byłoby jak bez ręki. Na szczęście telefony nie mają problemu z zasięgiem. Gorzej jest z internetem. Listonosz dostarcza listy, ale kurier nie dojeżdża pod wskazany adres. Mieszkańcy mają prąd, wodę z własnej studni. Nie mają kanalizacji. - Mimo wszystko dobrze się tu żyje. Część dnia spędzamy w pracy, poza domem. Dobrze jest też wyjść między ludzi - mówi pan Boguś.

Została garstka

- 23 lata temu przeprowadziłam się tu do męża i zostałam. Do wszystkiego można się przyzwyczaić - mówi pani Ela. - Żona jest z miasta. Nie była świadoma, co ją czeka - śmieje się pan Bogusław. Jak wspomina, jeszcze 20 lat temu w Borowinie było więcej zabudowań i sąsiadów. - Niektórzy poumierali. Inni się wyprowadzili. Została nas garstka.

Pan Bogusław jest "złotą rączką". Na co dzień pracuje jako mechanik samochodowy, a jego hobby to majsterkowanie. Na prośbę mamy wybudował na posesji podświetlaną kapliczkę. Ponadto składa swoje sprzęty, np. kosiarkę, pług. Wszystko robi własnymi rękami. Żona Elżbieta pracuje, a popołudniami zajmuje się domem, dziećmi, pracą w ogródku i gospodarstwie.

Państwo Dziubakowie hodują świnie, kury. Mają psy i koty, którymi najchętniej zajmuje się 12-letnia Kinga. - Nie mam tu koleżanek - przyznaje dziewczyna. Na szczęście ma starsze rodzeństwo, które chętnie spędza czas z młodszą siostrą. Kamil chodzi do II klasy technikum ZSZ nr 1 w Dęblinie. Uprawia sport. Biega i gra w siatkówkę. Do szkoły najczęściej jeździ rowerem.

Na pytanie, czy gdyby była możliwość przeniesienia się do miasta, gdzie życie jest lżejsze, odpowiadają zgodnie: - Nie chcielibyśmy. Już się przyzwyczailiśmy do takiego życia.

Jak niebo i ziemia

W Borowinie spotkaliśmy państwa Mirkę i Henryka Witków, którzy przyjeżdżają tu z Warszawy, by od wiosny do jesieni rozkoszować się spokojem wsi. - Dokoła las, zieleń. Przyjeżdżamy na wypoczynek. Dopóki pracowaliśmy, przyjeżdżaliśmy tu w okresie letnim. Teraz jesteśmy z żoną na emeryturze. Uciekamy z bloku w Warszawie do letniskowego domku w Borowinie. Jesienią zbieramy grzyby. Jest cicho i spokojnie - mówi pan Henryk.

Państwo Witkowie od dwudziestu lat spędzali w Borowinie wakacje. Tu mieszka rodzina pana Henryka. - Borowina i Warszawa to jak niebo i ziemia. Po prostu żyć nie umierać - przyznaje pani Mirka.

Najmniejsze wsie w gminach (według meldunków)

Podlodówka (gm. Ułęż) - 109 mieszkańców

Zielony Kąt (gm. Nowodwór) - 79 mieszkańców

(gm. Ryki)

Kąty Rybaki (gm. Kłoczew) - 49 mieszkańców

Borowina (gm. Stężyca) - 11 mieszkańców
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości