Reklama

Zaczyna się walka o awans

03/06/2015 00:00
Mazowsze w najlepszej sytuacji

Obecnie w tabeli tej grupy prowadzi Mazowsze, które ma 3 punkty przewagi nad Orłami i 5 nad Amatorem. W najbliższej kolejce stężyczanie będą grać z Żyrzyniakiem. I są w tym meczu faworytami. Będą też oczekiwali na informacje z Rososzy, gdzie Amator podejmować będzie Orły. Najkorzystniejszy dla Mazowsza byłby remis, ale i wygrana Amatora nie byłaby całkiem zła.

- My przede wszystkim sami chcemy wywalczyć awans do V ligi - mówi Marcin Gajdziński, trener Mazowsza. - Jeżeli wygramy z Żyrzyniakiem, a następnie z Orłami, to na kolejkę przed końcem rozgrywek będziemy mogli świętować awans. Ale najpierw trzeba wyjść na boisko i tam wywalczyć te punkty. Przecież ani, teoretycznie słabszy, Żyrzyniak, ani tym bardziej Orły nie oddadzą nam punktów za darmo.

Gracze Amatora, jeżeli chcą zagrać w przyszłym sezonie w "okręgówce", to najpierw muszą wygrać z Orłami, a następnie liczyć, że w meczu z tą drużyną punkty straci Mazowsze. I że na ostatni mecz do Rososzy Mazowsze przyjedzie z przewagą nie większą niż 3 punkty.

- Na wiosnę Orły straciły kilka punktów i liczymy, że tak samo się stanie w sobotę w Rososzy - mówi Jarosław Prządka, trener Amatora. - I mamy nadzieję, że o awansie będzie decydować ostatni mecz, w którym podejmować będziemy Mazowsze.

Pewna wygrana w Nałęczowie

Zanim dojdzie do tej emocjonującej końcówki sezonu w A klasie, to odbyły się mecze 23 kolejki. Amator pojechał do Nałęczowa na mecz z tamtejszymi Cisami.

- Dopóki nałęczowianie mieli siły, to dość dobrze się nam przeciwstawiali - mówi Jarosław Prządka. - Do 60 minuty prowadziliśmy tylko 1:0 po golu, który strzelił Michał Staniak. I właśnie wtedy, w ciągu 10 minut, 2 gole strzelił Mariusz Jakubiec, co odebrało rywalom chęci do gry. Później to my już kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku.

Zabójcza skuteczność Mazowsza

Nieco dziwnie wyglądał mecz Mazowsza z Serokomlą Janowiec. Goście prowadzili grę, częściej byli w posiadaniu piłki, ale to gospodarze wyprowadzali zabójcze kontry. Do przerwy stężyczanie prowadzili 3:0, ponadto na drugą połowę wychodzili z przewagą jednego zawodnika, po tym, jak jeden z graczy Serokomli dostał czerwoną kartkę jeszcze w pierwszej części gry. Tymczasem to Janowiec znowu miał przewagę i nawet strzelił gola. Jednak końcówka meczu znów należała do gospodarzy, którzy strzelali kolejne gole i wygrali mecz 6:1.

 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości