Reklama

Przez 25 lat "dorobili się" najlepszych dróg w powiecie

09/06/2015 20:00
Uroczystą sesją rady gminy samorządowcy z Ułęża i ich goście świętowali 2 czerwca 25-lecie istnienia gminy w wolnej Polsce. O tym, jak trudno było budować zręby nowego samorządu, opowiadał m.in. Stanisław Szczepański. Przewodniczący rady gminy wspominał, jak ważne było wówczas poczucie lokalnej wspólnoty. W gminie wszystko robiło się z pieniędzy budżetowych. - Cieszyliśmy się z każdego kilometra wodociągu, czy drogi betonowej. O asfalcie nikt nawet nie marzył - mówi Szczepański. Opowiada, że w pierwszych latach nie tylko radni ciężko pracowali. To samo było z sołtysami i ze zwykłymi mieszkańcami. Ludzie brali sprawy w swoje ręce. I to dosłownie. - Zbieraliśmy po wsiach składki na paliwo do ciągników, którymi potem pracowaliśmy przy budowie stabilizacji betonowej - mówi przewodniczący. Układ był prosty. Gmina dawała maszyny i cement, ludzie zrzucali się na paliwo, a potem sami budowali. - Pamiętam taką drogę, że na podwórku sołtysa Jasia Kawki leżało 200 ton cementu - mówi pan Stanisław. Materiał trafił na budowę odcinka z Białek Dolnych do szosy kockiej. - I jeszcze zabrakło - dorzuca przewodniczący. - Dziś jeździmy po pięknych drogach, ale warto, żeby młodsze pokolenie wiedziało, że nie zawsze tak było - zauważa. Opowiada też o ogromnym wysiłku, jakim  było zaopatrzenie gospodarstw domowych w bieżącą wodę. Na początku lat 90. w gminie były tylko dwie ogólnodostępne studnie: w Ułężu i Sobieszynie. Mieszkańcy choćby Zosina zaopatrywali się w Grabowcach. - Jak gospodarz rano wstał, wyciągnął z przydomowej studni dwa lub trzy wiadra i widział dno - opowiada Szczepański.

Lepsze przepisy

Wspomina też, że wówczas, w przeciwieństwie do czasów obecnych, funkcjonowały lepsze przepisy przetargowe. - Przyjeżdżało 2-3 firmy, dawało oferty np. na wodociągi. W komisji przetargowej był sołtys, radny i przedstawiciel urzędu gminy. Jak nam coś nie pasowało, firma się naradzała i zaraz dawała lepszą ofertę. Zawsze wygrywała najtańsza propozycja - opowiada przewodniczący. Jego zdaniem ówczesne regulacje były dużo lepsze od obecnych. Inwestycje w gminach były realizowane sprawniej.

Powiat obiecuje wsparcie

Mówiąc o czasach obecnych kilku gości sesji podkreślało, że gmina Ułęż jest stawiana w powiecie za wzór, jeżeli chodzi o jakość dróg. - Inni wójtowie wiedzą, że Krzysztof Olszak jest w tej dziecinie dwa kroki przed nimi - zauważa starosta Stanisław Jagiełło. Obiecuje też wsparcie powiatu dla ułęskich samorządowców. Radna Edyta Kopacz korzystając z obecności szefa powiatu po raz kolejny upomniała się głośno o remont drogi w Podlodówce. Odnosząc się do tego apelu starosta zapowiedział, że powiat zechce pozyskać na tę inwestycję pieniądze z programów tzw. schetynówek. Nie nastąpi to jednak ani w tym, ani raczej w przyszłym roku.

Krzysztof Olszak, wójt gminy Ułęż

Piękniejące sołectwa

Wiele zmieniło się przez 25 lat. Widać to w zwodociągowaniu gminy, w kolejnych metrach dróg, chodników i parkingów, urządzonych placach zabaw, powstałych obiektach sportowych i rekreacyjnych, zmieniającym się wyglądzie budynków użyteczności publicznej.

W radzie gminy pierwszej kadencji zasiadali

Waldemar Leszko, Henryk Kłak, Witold Krawczyk, Ryszard Beczek, Miron Grzechnik, Teresa Wojda, Zbigniew Iwon, Zdzisław Kulikowski, Alfred Wojtaś (przewodniczący), Maria Niedbalska, Stanisław Grzelak, Teresa Kunkowska, Kazimierz Kunkowski, Marian Pawłowski, Stanisław Szczepaśńki, Stefan Zych, Zbigniew Kopacz, Bogusław Wojtaś. Pierwszym wójtem był Witold Chadaj. Objął urząd 17 czerwca 1990 r. 16 października 1995 r. został zastępcą kierownika Urzędu Rejonowego w Rykach. Na stanowisku wójta zastąpił go Krzysztof Olszak.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości