Reklama

Udany początek Amatora i Mazowsza

19/08/2015 00:00
Wilki nie takie straszne

- Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, ale my byliśmy nieco lepsi, co udokumentowaliśmy golem Mateusza Jakubca z rzutu karnego - mówi Jarosław Prządka, trener Amatora. - Na początku drugiej części gry gospodarze wyrównali i mocniej zaatakowali chcąc objąć prowadzenie. My wyprowadzaliśmy kontrataki, z których 3 zakończyły się bramkami dla nas. W końcówce zdobyliśmy jeszcze jednego gola, a Wilki odpowiedziały dwoma. Uważam, że zasłużenie wygraliśmy, bo stworzyliśmy więcej sytuacji, a przede wszystkim umieliśmy je wykorzystać. Mówiąc krótko: pojechaliśmy, zobaczyliśmy i zwyciężyliśmy.

Dzięki tej wygranej Amator jest drugi w tabeli. W najbliższą sobotę w Rososzy podopieczni trenera Prządki podejmować będą Wodniaka Piotrawin/Łaziska. W drużynie Amatora na uraz barku narzeka Krystian Prządka, ale trener Jarosław Prządka, liczy, że do soboty jego syn się wykuruje.

- Wodniak zawsze miał mocną obronę, a w poprzednim sezonie należał do drużyny, które straciły najmniej goli w naszej lidze - mówi trener Prządka. - Jednak my liczymy na naszą siłę ofensywną i że to my będziemy tryumfować w tym meczu.

Czekanie na gola

Dopiero w 78. minucie Marcin Utnicki strzelił bramkę, która dała Stężycy zwycięstwo i 3 punkty w meczu z Wodniakiem Piotrawin/Łaziska.

- Był to bardzo wyrównany mecz - opowiada Marcin Gajdziński, trener Mazowsza. - My mieliśmy przewagę, my częściej byliśmy przy piłce, my prowadziliśmy grę. Niestety, nasze akcje kończyły się gdzieś około 20-30 metra od bramki rywali. Piłkarze Wodniaka zdecydowanie nastawili się na kontry. Na szczęście z tyłu zagraliśmy na "0", a z przodu wykorzystaliśmy stały fragment gry. Dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne gości, a tam najlepiej zachował się Marcin Utnicki, który głową skierował piłkę do siatki rywali.

W tym meczu w bardzo eksperymentalnym zestawieniu zagrała obrona. Przede wszystkim zabrakło czterech nominalnych stoperów: Rafał Zieliński i Mariusz Utnicki narzekają na kontuzje, a Andrzej Bieryło i Tomasz Czuba nie mogą na razie grać z powodów służbowych. Również w Gołębiu trener Gajdziński będzie musiał trochę kombinować ze składem.

- Niestety, tak to wygląda, że na początku sezonu nie mogę skorzystać ze wszystkich piłkarzy - mówi szkoleniowiec Mazowsza. - Jednak liczę, że w miarę czasu będzie się to zmieniać. Mam nadzieję, że również zgranie zawodników, których pozyskaliśmy w przerwie letniej z resztą zespołu będzie coraz lepsze. To powinno przynieść lepsze wyniki.

Orlęta zastępują Czarnych

Długo, bardzo długo trwała epopeja pod tytułem: "Kto i w jakiej lidze będzie reprezentował Dęblin". Jeszcze kilka tygodni temu do A klasy zgłoszeni byli Czarni Dęblin. Jednak ostatecznie zrezygnowali z gry przede wszystkim z braku finansów. Jeszcze w poprzednim tygodniu wydawało się, że II grupa A klasy będzie grała w 13-zespołowym składzie. Ostatecznie jednak wolne miejsce w tej klasie rozgrywkowej Lubelski Związek Piłki Nożnej postanowił przydzielić Orlętom 1925 Dęblin, które, nawiasem mówiąc, starały się o to od dłuższego czasu.

Pierwszy mecz Orląt w A klasie powinien odbyć się w miniony weekend. Dęblinianie mieli zagrać u siebie z Górą Puławską. Jednak ze względu na to, że zostali oni dopuszczeni do rozgrywek niemalże w ostatniej chwili przed ich rozpoczęciem, to spotkanie Orląt z Górą przełożone zostało na 16 września.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości