- Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, ale my byliśmy nieco lepsi, co udokumentowaliśmy golem Mateusza Jakubca z rzutu karnego - mówi Jarosław Prządka, trener Amatora. - Na początku drugiej części gry gospodarze wyrównali i mocniej zaatakowali chcąc objąć prowadzenie. My wyprowadzaliśmy kontrataki, z których 3 zakończyły się bramkami dla nas. W końcówce zdobyliśmy jeszcze jednego gola, a Wilki odpowiedziały dwoma. Uważam, że zasłużenie wygraliśmy, bo stworzyliśmy więcej sytuacji, a przede wszystkim umieliśmy je wykorzystać. Mówiąc krótko: pojechaliśmy, zobaczyliśmy i zwyciężyliśmy.
Dzięki tej wygranej Amator jest drugi w tabeli. W najbliższą sobotę w Rososzy podopieczni trenera Prządki podejmować będą Wodniaka Piotrawin/Łaziska. W drużynie Amatora na uraz barku narzeka Krystian Prządka, ale trener Jarosław Prządka, liczy, że do soboty jego syn się wykuruje.
- Wodniak zawsze miał mocną obronę, a w poprzednim sezonie należał do drużyny, które straciły najmniej goli w naszej lidze - mówi trener Prządka. - Jednak my liczymy na naszą siłę ofensywną i że to my będziemy tryumfować w tym meczu.
Czekanie na gola
Dopiero w 78. minucie Marcin Utnicki strzelił bramkę, która dała Stężycy zwycięstwo i 3 punkty w meczu z Wodniakiem Piotrawin/Łaziska.
- Był to bardzo wyrównany mecz - opowiada Marcin Gajdziński, trener Mazowsza. - My mieliśmy przewagę, my częściej byliśmy przy piłce, my prowadziliśmy grę. Niestety, nasze akcje kończyły się gdzieś około 20-30 metra od bramki rywali. Piłkarze Wodniaka zdecydowanie nastawili się na kontry. Na szczęście z tyłu zagraliśmy na "0", a z przodu wykorzystaliśmy stały fragment gry. Dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne gości, a tam najlepiej zachował się Marcin Utnicki, który głową skierował piłkę do siatki rywali.
W tym meczu w bardzo eksperymentalnym zestawieniu zagrała obrona. Przede wszystkim zabrakło czterech nominalnych stoperów: Rafał Zieliński i Mariusz Utnicki narzekają na kontuzje, a Andrzej Bieryło i Tomasz Czuba nie mogą na razie grać z powodów służbowych. Również w Gołębiu trener Gajdziński będzie musiał trochę kombinować ze składem.
- Niestety, tak to wygląda, że na początku sezonu nie mogę skorzystać ze wszystkich piłkarzy - mówi szkoleniowiec Mazowsza. - Jednak liczę, że w miarę czasu będzie się to zmieniać. Mam nadzieję, że również zgranie zawodników, których pozyskaliśmy w przerwie letniej z resztą zespołu będzie coraz lepsze. To powinno przynieść lepsze wyniki.
Orlęta zastępują Czarnych
Długo, bardzo długo trwała epopeja pod tytułem: "Kto i w jakiej lidze będzie reprezentował Dęblin". Jeszcze kilka tygodni temu do A klasy zgłoszeni byli Czarni Dęblin. Jednak ostatecznie zrezygnowali z gry przede wszystkim z braku finansów. Jeszcze w poprzednim tygodniu wydawało się, że II grupa A klasy będzie grała w 13-zespołowym składzie. Ostatecznie jednak wolne miejsce w tej klasie rozgrywkowej Lubelski Związek Piłki Nożnej postanowił przydzielić Orlętom 1925 Dęblin, które, nawiasem mówiąc, starały się o to od dłuższego czasu.
Pierwszy mecz Orląt w A klasie powinien odbyć się w miniony weekend. Dęblinianie mieli zagrać u siebie z Górą Puławską. Jednak ze względu na to, że zostali oni dopuszczeni do rozgrywek niemalże w ostatniej chwili przed ich rozpoczęciem, to spotkanie Orląt z Górą przełożone zostało na 16 września.
Komentarze