- W tym meczu mieliśmy grać uważnie w obronie i w miarę możliwości kontrować - mówi Robert Piotrowski, trener Ruchu. - Przez większą część meczu graliśmy to, co sobie założyliśmy. Niestety, jeden błąd w końcówce meczu kosztował nas utratę punktów. Wcześniej mieliśmy kilka sytuacji do zdobycia gola, ale ich nie wykorzystaliśmy. Z przebiegu gry sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale straciliśmy gola i punkt.
Po pierwsze zwycięstwo do Wierzchowisk
Po trzech kolejkach sytuacja Ruchu jest, mówiąc delikatnie, zła. Ryczanie mają zdobyty zaledwie 1 punkt i zajmują 14 miejsce w V-ligowej tabeli. Teraz podopiecznych trenera Piotrowskiego czeka wyjazd do Wierzchowisk na mecz z ostatnią drużyną lubelskiej "okręgówki". Wierzchowiska w trzech meczach straciły aż 12 goli, ale też strzeliły 4 bramki. Teoretycznie faworytem jest Ruch, ale...
- Z Płomieniem Trzydnik też mieliśmy wygrać - mówi Robert Piotrowski. - I powinniśmy wygrać, bo z przebiegu gry mieliśmy przewagę. Ale piłka nożna, to jest sport w którym liczą się gole, a nie wrażenia artystyczne. A jak wyglądał nasz mecz z Trzydnikiem, to kibice dobrze widzieli. Mam nadzieję, że w Wierzchowiskach zagramy zgodnie z założeniami taktycznymi. Mimo wszystko nie będzie to łatwy mecz, bo rywal jeszcze nie ma punktu i będzie mocno zmotywowany, żeby wreszcie je zdobyć. Tym bardziej, że przecież będą grać u siebie.
Kłopoty kadrowe
Mecz w Puławach wykazał szczupłość kadry Ruchu. Duże problemy sprawia ustawienie formacji defensywnej. W spotkaniu z Wisłą II zabrakło Sebastiana Prządki i na środku obrony musiał zagrać Wojciech Kępka.
- Wiem, że Wojtek przydałby się z przodu, ale na tej pozycji musiałem mieć kogoś, kto daje pewność, że zagra na odpowiednim poziomie - mówi trener Piotrowski. - Z tego co wiem, to Sebastiana zabraknie również w meczu z Wierzchowiskami. Mnie cieszy, że do naszej bramki wrócił Łukasz Chojak, bo to daje pewność na tej pozycji.
Komentarze