Dęblinianie będą mogli od 1 października korzystać z usług MZK Puławy. Czy "emki" wyprą z rynku przewozów popularne "nyski"?
Rozmowy między puławskim przewoźnikiem a władzami Dęblina trwały kilka miesięcy. - Chcemy zapewnić komunikację miejską w najdalej położonych punktach miasta - mówi burmistrz Beata Siedlecka. Autobusy będą kursowały na trasie Jagiellońska - Żdżary - 1 Maja - przejazd na Wiślaną - PKP - powrót os. Lotnisko - Masów - centrum. Dębliński magistrat dopłaci do kursów puławskich autobusów 17 tys. zł miesięcznie. Umowa będzie obowiązywać przez kwartał. W tym czasie urzędnicy i mieszkańcy sprawdzą, czy pomysł się sprawdził.
Regina Rodzik jest zadowolona z tego, że transport zostanie uruchomiony w Dęblinie. Uważa, że dotychczasowe usługi transportowe realizowane przez prywatnych przewoźników nie spełniają oczekiwań mieszkańców. Ludziom przeszkadza, że popularne "nyski" nie jeżdżą według rozkładu jazdy. - A mieszkańcy czekają - mówi radna z os. Lotnisko. - Nyski nie jeżdżą co 10 minut, jak to jest napisane. To jest fikcja - mówi.
Przewoźnicy są przeciw
Jerzy Karwacki, który od lat jeździ "nyską" jest przekonany, że wejście do Dęblina puławskiego przewoźnika spowoduje upadek działalności jego i kolegów. - Do tej pory nikt z nami nie rozmawiał. My jesteśmy gotowi podjąć rozmowy - mówi Karwacki. Tłumaczy, że kursy, które wykonują, są nierentowne. - W sobotę zarobiłem 18 zł, a w niedzielę 25 zł. Robię 20 km za 2,5 zł. Jeżeli otrzymamy dotację z urzędu będziemy jeździć wszędzie: na Jagiellońską, Mierzwiączkę, co do minuty - dodaje Tadeusz Szkoda.
- Wypracujecie panowie dobre stanowisko. Złóżcie jako stowarzyszenie ofertę, która będzie lepsza od oferty z Puław - tłumaczy przewoźnikom radny Andrzej Banaś.
Póki co Dęblin będzie obsługiwał jeden autobus MZK Puławy. - Będziemy mniej płacić jako miasto i mamy nadzieję, że więcej ludzi będzie korzystać z transportu miejskiego - mówi burmistrz Beata Siedlecka. W budżecie na to zadanie w 2015 roku zostało przeznaczone 50 tys. zł.
Komentarze