Mecz nie najlepiej rozpoczął się dla podopiecznych Roberta Piotrowskiego. Już w 10 minucie Sławomir Radzikowski, który w przeszłości grał również w Rykach i Dęblinie, strzałem zza pola karnego pokonał Łukasza Chojaka. Reakcja piłkarzy z Ryk była piorunująca. Już dwie minuty później mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wyrównali. Kolejne gole dla Ruchu padły po rzutach rożnych. Najpierw, w 18 minucie, Sebastian Prządka strzałem głową umieścił piłkę w bramce gospodarzy. 6 minut później pierwsze w tym meczu trafienie zaliczył Wojciech Kępka.
Rozdyskutowany Kazimierz
W drugiej połowie gospodarze przestali grać, a zaczęli się wykłócać z arbitrem o kolejne jego decyzje. Piłkarze Orłów sporo pretensji mieli zwłaszcza do często odgwizdywanych spalonych. Czy mieli rację, to ciężko ocenić, bowiem stałem w takim miejscu, z którego nie można było stwierdzić, kto ma rację. Jeżeli chodzi o mecz, to po strzeleniu czwartego gola (W. Kępka z karnego) ryczanie kontrolowali wydarzenia na boisku. Byli chyba jednak zbyt rozluźnieni i pozwolili sobie na stratę dwóch goli. Dlatego też po raz drugi z rzędu osiągnęli mało piłkarski wynik - 6:3. Ale najważniejsze są 3 punkty, które zostały dopisane do konta Ruchu. Oby również po wyjeździe do Bychawy piłkarze Ruchu wracali do Ryk z tarczą.
Komentarze