Reklama

Stracona szansa Mazowsza

15/09/2015 20:00
"Tylko" remis w Stężycy

Pierwsza połowa meczu Mazowsza z Cisami wyglądała w ten sposób, że stężyczanie grali, a rywale zdobywali gole. Na szczęście również podopieczni Marcina Gajdzińskiego trafiali do bramki rywali. Najpierw zrobił to Marcin Olender, ale kilka chwil później był już remis po błędzie stoperów Mazowsza.

- Niestety, zabrakło naszych nominalnych stoperów, którym grę w tym meczu uniemożliwiły sprawy służbowe - mówi Marcin Gajdziński, trener Mazowsza. - Mimo wszystko nie wypadli źle. Bardziej żałuję, że strzeliliśmy tylko 2 gole, choć sytuacji mieliśmy dużo, dużo więcej.

Jedną z najlepszych zmarnował Piotr Markowski, który w 35 minucie, mając przed sobą niemal pustą bramkę Cisów, z około 6 metrów trafił... w słupek. W tym momencie Mazowsze prowadziło 2:1 i ta bramka na pewno uspokoiłaby grę gospodarzy. Tymczasem już w doliczonym czasie goście wyprowadzili kontrę, która zakończyła się wyrównaniem. W drugiej połowie nie było już goli i stężyczanie musieli się podzielić punktami z wiceliderem.

Charakter Orląt

Do przerwy meczu z Wilkami Orlęta przegrywały 0:2. Jednak w drugiej połowie dęblinianie zdołali odwrócić losy meczu i doprowadzili do wyrównania.

- Mieliśmy jeszcze szanse bramkowe, ale ich nie wykorzystaliśmy - mówi Michał Sikora, dyrektor sportowy Orląt. - A szkoda, bo to raczej my mieliśmy przewagę w tym meczu. W pierwszej połowie przeprowadzili tylko dwie akcje. A właściwie, to my sami im wystawiliśmy piłkę. W drugiej części spotkania, już przy wyniku 2:2 zmarnowaliśmy co najmniej dwie znakomite sytuacje bramkowe. Szkoda, ale cieszy, że pokazaliśmy charakter i odrobiliśmy straty.

Po dwóch porażkach dęblinianie zanotowali dwa remisy. Teraz najwyższy czas na zwycięstwo. Może już dzisiaj w zaległym meczu z Górą Puławską?

Ostre strzelanie w Żyrzynie

Piłkarze Amatora dość szybko, bo już w 9 minucie objęli prowadzenie w meczu z Żyrzyniakiem. Tymczasem na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 3:1 dla gospodarzy.

- Dwa gole straciliśmy po stałych fragmentach, a później gospodarze dorzucili jeszcze trzecie trafienie - relacjonuje Jarosław Prządka, trener Amatora.

W 23 minucie po zmianie stron Amator zdołał doprowadzić do wyrównania, ale na kwadrans przed końcem meczu Żyrzyniak znowu objął prowadzenie. I wtedy goście wzięli się ostro do roboty. W ciągu kilku minut strzelili 3 gole i prowadzili 6:4.

- W tym czasie graliśmy już mając jednego zawodnika mniej, bo za dwie żółte kartki boisko opuścił Radosław Kornas, a za czerwoną Krzysztof Banach - mówi trener Prządka. - Na szczęście również goście stracili jednego gracza wykluczonego z gry przez arbitra.

Gospodarze strzelili jeszcze jednego gola zmniejszając rozmiary porażki, ale komplet punktów pojechał z Amatorem.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości