- I to była "jedenastka" z tych tak zwanych kontrowersyjnych - ocenia Robert Piotrowski, trener Ruchu. - Zawodnik gospodarzy wbiegł w nasze pole karne i wpadł na Wojtka Kępkę. Nasz kapitan chcąc zamortyzować uderzenie wyciągnął przed siebie ręce, a sędzia odgwizdał karnego. Jeżeli tu jeszcze można spróbować usprawiedliwić arbitra, to zupełnie niezrozumiała była jego decyzja kilkanaście minut później. Wtedy to w polu karnym rywala Krzysztof Gransztof minął zwodem obrońcę, a ten próbując zatrzymać Motorka po prostu go "skosił". Nawet na ławce było słuchać uderzenie w ochraniacze. Tymczasem sędzia tego nie zauważył.
- Trzeba jednak obiektywnie powiedzieć, że zagraliśmy słabe zawody - dodaje trener Piotrowski. - Boisko w Ostrowie było małe, grząskie i nie dawało nam grać piłką. W pierwszej połowie praktycznie nic nie graliśmy, ot taka kopanina. W drugiej części nasza gra się poprawiła, ale mieliśmy problem ze skutecznością. No i to sędziowanie...
Szkoda punktów straconych w tym meczu, tym bardziej, że po tej porażce ryczanie z piątego miejsca spadli na dziewiąte. Dodatkowo za dyskusje z arbitrem czerwoną kartkę ujrzał Rafał Woć, co wykluczy go z gry na co najmniej dwa mecze.
- Cały czas mamy problemy kadrowe - mówi Robert Piotrowski. - W Ostrowie nie mogłem skorzystać z Sebastiana Prządki i Błażeja Siwka, a dodatkowo Motorek grał z nie do końca wyleczoną kontuzją. Co prawda do drużyny powrócił Wojciech Piątkowski, ale widać, że ma jeszcze zaległości treningowe i musi trochę czasu upłynąć zanim je nadrobi.
W najbliższą niedzielę Ruch zagra na własnym boisku z Iskrą Krzemień, która zajmuje 13 lokatę w tabeli. Jeżeli ryczanie zagrają w miarę optymalnym składzie, to są w stanie zdobyć komplet punktów w tym meczu. Ale jak mówi trener Piotrowski, nie wiadomo kogo szkoleniowiec Ruchu będzie miał do dyspozycji. Punkty w tym meczu są bardzo potrzebne,bo przy bardzo niekorzystnym układzie Ruch może spaść nawet na 13 miejsce.
Komentarze