- Jest duża radość w naszej drużynie z pierwszego zwycięstwa - mówi Michał Sikora, kapitan dęblińskich Orląt. - Już w pierwszej połowie powinniśmy prowadzić, ale nie wykorzystaliśmy dogodnych okazji. A mieliśmy ich ze 2-3. Druga część meczu zaczęła się dla nas bardzo dobrze, bo już po pięciu minutach objęliśmy prowadzenie. Niestety, niezbyt długo się nim nacieszyliśmy, bo już po dwóch minutach gospodarze nas nieco ostudzili i doprowadzili do wyrównania. Szkoda tylko, że znowu po naszym błędzie.
Później dęblinianie prowadzili grę, starając się przechylić szalę tego meczu na swoją stronę. Długo piłka nie chciała wpaść do bramki Wawelu. Aż przyszła 86 minuta i przepiękny strzał Dariusza Szafranka z rzutu wolnego.
- To była bramka godna nawet Ligi Mistrzów - relacjonuje Michał Sikora. - Darek przymierzył z około 30 metrów w samo okienko. Bramkarz nie miał żadnych szans. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, ale my wyprowadziliśmy kontrę, po której Tomasz Sikora ustalił wynik meczu.
Przed derbami Orlęta - Amator
W najbliższą sobotę Orlęta zagrają po raz pierwszy w derbach powiatu ryckiego z Amatorem Leopoldów/Rososz.
- Mecze z sąsiadami zawsze wyzwalają duże emocje - mówi Michał Sikora. - My staramy się tonować nastroje w naszej drużynie. Chcemy podejść do tego meczu, jak do każdego innego. Na pewno nie pójdziemy na wymianę ciosów, bo Amator jest zbyt groźną i doświadczoną drużyną, żeby z nimi tak grać. Przygotowujemy pewne niespodzianki dla Amatora. A jakie, to się okaże już w meczu.
- Muszę przyznać, że Orlęta zaskoczyły mnie wynikiem w Wąwolnicy - mówi Jarosław Prządka, trener Amatora. - Dobrze, że to się stało teraz, bo wiemy, że nie można dęblinian lekceważyć. My do Dęblina pojedziemy po 3 punkty, ale zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo je zdobyć. Tym bardziej, że za czerwoną kartkę nie będzie mógł zagrać Daniel Walasek, a i nie wiadomo, czy do soboty Paweł Młot zdąży się wykurować.
Do trzech... bramkarzy sztuka
Aż trzech zawodników stawało w bramce Garbarni podczas meczu z Amatorem. Najpierw, około 20 minuty, boisko musiał opuścić nominalny golkiper z Kurowa, po kontuzji dłoni. Jego miejsce zajął zawodnik z pola (Garbarnia nie miała rezerwowego bramkarza) i bardzo dobrze sobie radził między słupkami. Pech jednak nie opuszczał gości i w 67 minucie również ten zawodnik musiał opuścić boisko, bo skręcił sobie nogę. W bramce stanął kolejny gracz z pola Garbarni. I już minutę później po raz pierwszy musiał wyciągać piłkę z siatki po strzale Patryka Chachuły z wolnego. Minęły zaledwie 2 minuty i Mariusz Jakubiec po raz drugi umieścił piłkę w siatce gości. Trzeciego gola dla Amatora zdobył Michał Staniak, a już w końcówce meczu faulowany był Daniel Walasek, ale że sędzia nie reagował, to kapitan Amatora sam wymierzył sprawiedliwość, za co został wyrzucony z boiska.
Remis Mazowsza z liderem
- 2 razy obejmowaliśmy prowadzenie i 2 razy pomagaliśmy Drzewcom wyrównać - mówi Marcin Gajdziński, trener Mazowsza Stężyca. - Szkoda, że nie udało się obronić prowadzenia, bo liczyliśmy, że zmniejszymy dystans do drużyny z Drzewc. No cóż, musimy zdobywać punkty w innych spotkaniach. Teraz gramy u siebie z Żyrzyniakiem ostatnią drużyną w A-klasowej tabeli. Ale ja już się przekonałem, że do każdego przeciwnika trzeba podchodzić z pełnym zaangażowanie, bo inaczej można stracić punkty.
Komentarze