Reklama

Bez ugody w sprawie Gogacz kontra Czerska-Gąsiewska

04/11/2015 01:00
Według byłego kandydata na fotel wójta gminy Stężyca przewodnicząca rady powiatu pomówiła go podczas spotkania członków Towarzystwa Przyjaciół Stężycy. Na zebraniu, które odbyło się 30 listopada ubiegłego roku z ust Czerskiej-Gąsiewskiej padło zdanie: "Pan Krzysztof Gogacz być może jest dobrym wojskowym, ale jako zarządzający nie cieszy się bardzo dobrą opinią, gdyż przestał pełnić funkcję komendanta Szkoły Podoficerskiej". Gogacz poczuł się urażony, bo z tych słów można wnioskować, że był kiepskim przełożonym. Jak mówi, to że przestał dowodzić wynikało z zupełnie innych przyczyn. W momencie, kiedy doszło do zmiany podległości i szkoła weszła w skład Centrum Szkolenia Inżynieryjno-Lotniczego zaczął pracować z nowym przełożonym. Relacje nie układały się najlepiej. Gogacz służy obecnie w 4. Skrzydle Lotnictwa Szkolnego. Pełni funkcję pomocnika dowódcy ds. podoficerów.

Poszło o pieniądze

Dotknięty słowami Czerskiej-Gąsiewskiej Gogacz poszedł do sądu. W prywatnym akcie oskarżenia podnosi, że przewodnicząca naraziła go na utratę "zaufania i autorytetu potrzebnego w staraniach o kandydowanie na funkcję wójta gminy Stężyca". - Te słowa zabolały mnie do szpiku kości - stwierdził Gogacz, który domagał się przeprosin i 5 tys. zł na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Stężycy.

I to właśnie o pieniądze, a dokładnie wysokość ewentualnego zadośćuczynienia poszło podczas rozprawy pojednawczej, która odbyła się 26 października. Gogacz: - Pani Czerska-Gąsiewska powiedziała, że może mnie ewentualnie przeprosić, ale o wpłacie jakiejkolwiek kwoty nie ma mowy. Mimo, że w swoim roszczeniu zszedłem do 1,5 tys. zł.

- Zgoda na te warunki oznaczałaby przyznanie się do winy, a ja winną się nie czuję - ripostuje przewodnicząca rady powiatu. Hanna Czerska-Gąsiewska mówi, że działania Gogacz obliczone są na efekt polityczny. - Proszę zauważyć, że akt oskarżenia trafił do sądu 11 miesięcy po wyborach samorządowych - argumentuje. - Wszystko po to, aby zdyskredytować mnie w oczach mieszkańców przed wyborami parlamentarnymi - kończy radna, która bez powodzenia ubiegała się o mandat poselski startując z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Kolejną rozprawę sąd wyznaczył na 7 grudnia.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości