Reklama

Nie mogli handlować wzdłuż parkanu cmentarza

04/11/2015 01:00
W ubiegły weekend obchodziliśmy dzień Wszystkich Świętych. Jedni świętowali, drudzy pracowali. Handlujący przy cmentarzu w Stężycy napotkali na spore utrudnienia. - Przez 20 lat, jak przychodzę na cmentarz w Stężycy, nie widziałam, żeby osoby handlujące były przeganiane przez policję - mówi pani Jolanta, mieszkanka Stężycy, która zgłosiła sprawę naszej redakcji. - Było mi szkoda tych ludzi. Oni z tego żyją. Nie mieli gdzie się podziać z tymi kwiatkami, zniczami. Przyjezdni z kolei nie mieli gdzie kupić kwiatków na groby bliskich - dodaje kobieta. Czytelniczka zastanawia się, czy to przypadek, że policja zainteresowała się handlującymi akurat w dzień Wszystkich Świętych.

Wybraliśmy się w okolice stężyckiego cmentarza w poniedziałek (2 listopada). Ruch był niewielki. Wzdłuż parkanu nie było ani jednego handlującego. Po drugiej stronie ulicy, na prywatnej posesji Danuta Kalbarczyk ze Swat sprzedawała znicze i kwiaty. - Dziś rozstawiłam się u znajomej, która użyczyła mi kawałka działki. Jak się stoi na uboczu to ludziom nie po drodze i nie ma ruchu w interesie. Bliżej bramy jest lepiej - mówi pani Danuta.

500 złotych kary

Lepiej, ale nielegalnie... W niedzielę pani Danuta, podobnie jak inni handlujący, rozstawiła się przy głównej bramie cmentarza, tuż przy drodze wojewódzkiej nr 801. - Przyjeżdżam tu od 6 lat co roku na Wszystkich Świętych. Nigdy nie było kontroli - mówi Kalbarczyk. Tym razem pojawiła się policja. - Było ok.  godz. 9, tak że wszyscy już zdążyli się rozstawić z towarem - wspomina pani Danusia. Policjanci zapytali o pozwolenie na handel w pasie drogowym. - Nikt nie miał i nie było dyskusji. Policjanci dali nam 20 minut na opuszczenie pasa drogowego i przeniesienie się na prywatne posesje poza pasem. W przeciwnym razie mogliśmy dostać mandat w wysokości 500 złotych - mówi Kalbarczyk. Dla handlujących niedziela była niemalże ostatnim dniem na sprzedanie towaru. - Nikt nie chciał płacić mandatu. Biegaliśmy przez ulicę z tymi kwiatami. Każdy stawał, gdzie mógł byle nie w pasie drogowym - relacjonuje kobieta. Niestety nie wszystkim udało się znaleźć miejsce. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, musieli zabrać towar i odjechać do domu lub w inne miejsce.

Ludzie byli wściekli. Jak mówią, przy cmentarnym parkanie handlowali z powodzeniem od czwartku. Nikt nie zwracał im uwagi. Nikt też nie informował, że w niedzielę w tym miejscu będzie zakaz sprzedaży. - Byliśmy w szoku. Mogli nas uprzedzić, poinformować wcześniej o zakazie, jakąś tabliczkę informacyjną postawić - mówi nasza rozmówczyni.

Handel nielegalny

Teren przy cmentarzu zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie, administruje Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie. - Żadnych wystąpień do policji z naszej strony nie było - mówi kierownik rejonu w Puławach.

- Zajęcie pasa drogowego bez posiadania wymaganych zezwoleń jest nielegalne. Jeśli te osoby chcą handlować, muszą posiadać zgodę administratora drogi, a w tym przypadku takich dokumentów nie miały - mówi Jacek Wójcik, rzecznik ryckiej policji.

Handlarze się nie poddają i zapowiadają powrót w następnym roku. - Za rok na pewno tu wrócimy, jeśli się uda to oczywiście z pozwoleniami - zapowiada pani Danuta.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości